Reklama

Szułdrzyński: „Afera pedofilska” czyli gorzka prawda o naszej kampanii

Jeśli fake-newsem nazwiemy prawdziwe fakty, a manipulacją podawanie jakiekolwiek informacji, która może postawić któregoś kandydata w negatywnym świetle, prawda zmiesza się z kłamstwem a wyborcy nie będą już potrafili jednego od drugiego odróżnić. Ale sztabowcom z obu stron to jest na rękę. Im większy szum, tym większa polaryzacja. Swoi i tak uwierzą, w narrację własnej partii.
Szułdrzyński: „Afera pedofilska” czyli gorzka prawda o naszej kampanii

Foto: AFP

Polityczny spór, jaki wybuchł po ujawnieniu przez „Rzeczpospolitą” we wtorek, że prezydent Andrzej Duda zastosował prawo łaski wobec mężczyzny, który był skazany m.in. za czyny lubieżne wobec własnej córki, pokazuje, jak destrukcyjny wpływ dla naszej debaty może mieć kampania wyborcza. Zachowania obu stron sporu pokazały bowiem cały zimny cynizm i brutalność polityki.

Zacznijmy od przeciwników prezydenta, który podnieśli od razu krzyk, że Duda jest obrońcą pedofilów. Sprawa jest skomplikowana, wielowątkowa i budzi wiele kontrowersji. Ale stawianie tezy, że prezydent jest obrońcą czy sojusznikiem pedofilów jest nadużyciem choćby dlatego, że wiemy o jednym jak dotąd przypadku takiej sprawy. Stawianie generalnego wniosku na podstawie jednostkowej sprawy jest nadużyciem. Gdy czytamy o „aferze pedofilskiej” Dudy, o „największym skandalu tej prezydentury”, możemy być pewni, że chodzi już wyłącznie o politykę, a nie o prawdę o tej skomplikowanej sytuacji.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama