Boris Johnson staje przed diabelskim wyborem. Aby nie przejść do historii jako premier, który doprowadził do odcumowania Irlandii Północnej od reszty Zjednoczonego Królestwa, musi zapewnić, że takie same regulacje będą obowiązywały w Belfaście, jak w Londynie. To jednak musi oznaczać przywrócenie kontroli na granicy między Republiką Irlandii, która będzie stosowała europejskie prawo, a Ulsterem, gdzie stosowane ono nie będzie. W ten sposób fundament porozumienia wielkopiątkowego, które przed przeszło dwoma dekadami przywróciło pokój na Zielonej Wyspie, zostanie wysadzony w powietrze, a starcia między katolikami i protestantami znowu mogą stać się codziennością. Ponieważ demografia jest nieubłagana i Brytyjczycy będą coraz bardziej w mniejszości w Irlandii Północnej, oznacza to stopniową utratę kontroli przez rząd Elżbiety II nad tą prowincją.