Reklama

Michał Szułdrzyński: Lepsze czasy mogą nie nadejść

Podróże episkopatów do Rzymu nie są niczym nadzwyczajnym. Na tym polega hierarchiczność Kościoła katolickiego. Ale niewiele wskazuje, że dla polskich biskupów będzie to przyjemna wizyta.
388. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie

388. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie

Foto: fot. episkopat.pl

Jednak tempo, w jakim przygotowywana jest wizyta „ad limina" polskich biskupów, każe na to wszystko patrzeć nieco inaczej. Pierwsze skojarzenie to sytuacja sprzed trzech lat, gdy w maju 2018 r. po spotkaniu z papieżem do dymisji podał się cały episkopat Chile. Tam jednak doszło nie tylko do niewłaściwej reakcji Kościoła na przypadki wykorzystywania seksualnego, ale wręcz próbowano oszukać papieża.

Polski Kościół wprost Franciszka nie oszukuje. Ale delikatnie rzecz ujmując, dość wybiórczo odnosi się do jego posłania. I tu znajduje się punkt napięcia między polskimi biskupami a biskupem Rzymu. Początkowo część polskich hierarchów uznała, że Bergoglio należy przeczekać. Widać jednak wyraźnie, że jego urzędowanie nie będzie krótkotrwałym epizodem. Dość powiedzieć, że Kolegium Kardynalskie, które wybierze przyszłego papieża, już dziś w ogromnej części złożony jest z nominatów Franciszka. Kapeluszy kardynalskich papież też nie przyznaje z automatu – obecny metropolita krakowski jest pierwszym od dekad, który kardynałem nie jest.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama