Spór wokół nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu, zmian regulaminu i trybu pracy nad tarczą antykryzysową, podobnie jak większość dyskusji z ostatnich dni, ujawniły jeden z największych problemów naszej polityki – dramatyczny deficyt wzajemnego zaufania. Jest on konsekwencją trwającego już kilkanaście lat wyniszczającego sporu ideologicznego.
Spory są solą demokracji i fundamentem polityki. Ale mają sens jedynie wówczas, gdy prowadzą do realizacji dobra wspólnego. Gdy konflikt staje się zbyt głęboki, gdy dzieli nie tylko polityków, ale też społeczeństwo, znajomych, a nawet rodziny, wtedy znika zaufanie – wzajemne, ale i do państwa, instytucji, mediów. Deficyt zaufania rozbija polityczną wspólnotę. Zaufanie jest również fundamentem demokracji. Nie tylko procedury, ale właśnie wiara w to, że wszyscy będą w równym stopniu przestrzegać reguł gry. Że jeśli jakaś siła przegrywa wybory, to oddaje władzę. A jeśli je wygrywa, to wszyscy pozostali uznają jej mandat.