Reklama

Vaclava Havla wspomina Piotr Zaremba

Kiedy ludzie prawicy wyrazili sympatię do Vaclava Havla, imperium Michnika zareagowało drwinami. Rozumiem niechęć do rozważań, czy zmarły opowiadał się za rozliczeniem komunizmu. Ale postawę: Havel tylko nasz, można manifestować mniej topornie.
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Z kolei prezes IPN Łukasz Kamiński napisał idealnie wyważony tekst o Havlu. Znalazło się w nim jednak zdanie zaskakujące. Że nie warto odnosić Havla do polskich sporów, bo "on je przerasta". Może przerastał wielu ludzi. Ale w stosunku do sporów zręczniej użyć zwrotu "nie pasuje". I też bez pewności, czy wszystko nie pasuje. Realia były różne. Dylematy moralne – czasem podobne.

TVP przypomniała dwie jednoaktówki Havla, poniekąd autobiograficzne. Jedna, ta w której pisarz i opozycjonista w komunistycznym państwie dialoguje z innym intelektualistą, zamkniętym w złotej klatce, mogłaby się rozgrywać z grubsza i w polskich warunkach. Druga (właściwie pierwsza w kolejności), gdy ten sam pisarz musi zabiegać o względy majstra w browarze, gdzie przyszło mu pracować, pasuje mniej. Polscy opozycjoniści rzadko byli skazani na pracę fizyczną (choć zdarzało się, na przykład po 1968 roku).  Z reguły jednak znajdowali luki w systemie, publikowali, choćby nie pod nazwiskiem, otrzymywali opiekę od różnych osób i instytucji.  W dawnej Czechosłowacji – nie.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama