W tym sezonie liczba krajów importujących rosyjską pszenicę maleje z miesiąca na miesiąc. We wrześniu spadła do ośmiu.

- Rok wcześniej, w drugiej dekadzie roku, 26 krajów zakupiło rosyjskie zboże – poinformowała agencję Reutera Jelena Tiurina, dyrektor działu analitycznego Rosyjskiego Związku Zbożowego (RZS).

Czytaj więcej

Ataki sparaliżowały handel na Morzu Czarnym. Pszenica drożeje

Egipt kupił 3,6 razy mniej pszenicy z Rosji

W pierwszej dekadzie roku, w której nie obowiązywały żadne faktyczne ograniczenia w żegludze na Morzu Azowskim, rosyjską pszenicę zakupiły 23 kraje, w porównaniu z 27 rok wcześniej. Ograniczenia w żegludze na Morzu Azowskim rosyjskie władze wprowadziły 10 lipca, po celnych uderzeniach Ukrainy w terminale zbożowe i porty.

W połowie sierpnia rosyjskie porty w basenie Morza Azowskiego i Morza Czarnego niemal całkowicie wstrzymały transport zboża. I taka sytuacja utrzymuje się do dziś. Według RZS, w sierpniu rosyjską pszenicę zakupiło 16 krajów, w porównaniu z 43 rok wcześniej. Rosjanie twierdzą, że do końca września eksport pszenicy może osiągnąć około 1,0 mln ton, w porównaniu z 5,7 mln ton rok wcześniej.

Wiodący od lat importer rosyjskiego zboża – Egipt otrzymał 3,6 razy mniej pszenicy, czyli 81 000 ton, niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Kenia kupiła 2,3 razy mniej niż w ubiegłym roku, czyli 50 000 ton, a Jemen 1,6 razy mniej, czyli 32 400 ton.

Najwięksi importerzy pszenicy w Azji, na Bliskim Wschodzie i w Afryce, którzy liczyli na zakończenie eskalacji działań wojennych na Morzu Czarnym, już teraz borykają się z trudnościami w zabezpieczeniu dostaw. Według handlowców, lokalne zapasy pszenicy kurczą się, zwłaszcza w Azji, która bazuje na imporcie.

Pierwsze zboże popłynie z Arktyki

Rosyjscy eksporterzy zbóż poszukują więc nowych tras, a jedną z alternatyw jest eksport zboża przez Ocean Arktyczny. Jest to jednak nie tylko logistycznie skomplikowane, ale też czasochłonne i drogie. Murmańsk, główny wolny od lodu port Rosji za kołem podbiegunowym, dawniej wykorzystywany do eksportu węgla, nawozów i drewna, po raz pierwszy dostarczy transporty zboża w październiku 2026 roku Jak podaje Reuters, powołując się na źródła rynkowe, pierwszy ładunek ze Stawropola o masie 40 tys. ton otrzymał już zgodę kolei rosyjskich, które będą musiały przewieźć zboże na dystansie ponad 3 tys. km.

„Port zaczyna pracować ze zbożem. Niestety, jest to sytuacja wymuszona" – powiedział 21 września Paweł Oleinik, szef murmańskiego portu. Porty Morza Czarnego i Azowskiego, przez które eksportowano 80 proc. rosyjskiego zboża, wstrzymały eksport, bo terminale zostały zniszczone lub uszkodzone.

W rezultacie eksport zboża z Rosji w sierpniu i wrześniu spadł do najniższego poziomu od 16 lat i pozostaje trzykrotnie niższy niż w roku ubiegłym. Według obliczeń Rosyjskiego Związku Zbożowego eksport pszenicy spadł czterokrotnie – 347 tys. ton tygodniowo.

Czytaj więcej

Żywności nie brakuje. Problem zaczyna się w przypadku wojny

Zboże w terminalu węglowym

Oprócz Murmańska rosyjskie firmy przekształcają bałtyckie terminale portowe do wysyłki zboża, w tym te, przez które wcześniej eksportowano węgiel i nawozy, poinformowały Reuters źródła z branży transportowej i zbożowej.

Duży prywatny terminal Ultramar w porcie Ust-Ługa, specjalizujący się w przeładunku nawozów mineralnych, został przystosowany do pracy ze zbożem. Koleją wysłano już tam 260 tys. ton pszenicy dla Egiptu i Arabii Saudyjskiej.

W porcie w Petersburgu rozpoczął się także przeładunek zboża w dwóch terminalach, które wcześniej nie były przeznaczone do tego typu operacji – Module i BSMZ, podają źródła Reuters. Według jednego z nich terminal kontenerowy Moduł jest w stanie przeładować w kontenerach do 70 tys. ton zboża miesięcznie, choć ten sposób dostawy uznawany jest za kosztowny.