Miał być tylko epizodem w historii Ameryki. Wypadkiem przy pracy dobrze naoliwionej demokracji. Prezydentem, po którego odejściu kraj wróci w stare koleiny. Dlatego demokraci postawili w nadchodzących wyborach na kandydata, który jak nikt uosabia ciągłość władzy. Po 36 latach w Senacie i 8 w Białym Domu u boku Baracka Obamy Joe Biden jest przewidywalny do bólu. Dokładne przeciwieństwo impulsywnego Donalda Trumpa, który jednym tweetem potrafi w środku nocy wywrócić wieloletnią strategię Waszyngtonu w tej czy innej dziedzinie.