Ojciec Bronisław Sroka, jezuita, był jednym z najodważniejszych i najbardziej zasłużonych duszpasterzy, którzy w latach 70. i 80. XX wieku przeciwstawiali się systemowi komunistycznemu, budzili ducha wolności wśród młodzieży i angażowali się w działalność opozycji demokratycznej. Zmarł 17 sierpnia 2026 r..

Rodzice o. Bronisława Sroki pochodzili ze Śląska Cieszyńskiego i przed wojną pracowali w polskiej służbie konsularnej w Bratysławie. Tam, 1 maja 1936 r. urodził się Bronisław, ich młodszy syn. Wojnę rodzina spędziła w Budapeszcie, gdzie we wrześniu 1939 r. został skierowany przez MSZ ojciec przyszłego księdza. Bronisław z pobytu nad Dunajem wyniósł wielką sympatię do Węgier i Węgrów, a także znajomość języka.

Gdańsk – jego ukochane miasto

W 1945 r. rodzina Sroków wróciła do Polski i zamieszkała w Gdańsku, o którym ojciec Bronek mówił później, że to jego ukochane miasto. W okresie szkolnym młody Bronek nie miał żadnych złudzeń, co do systemu panującego w Polsce. Uważał, że jego ojczyzna jest okupowana przez Sowietów. Będąc uczniem IV Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku zaangażował się w młodzieżową antykomunistyczną konspirację. W 1953 r. został aresztowany przez UB i poddany brutalnemu śledztwu, w którym stracił znaczną część uzębienia. Skazany na pięć lat więzienia, wyszedł na wolność po dwóch latach, gdy rozpoczynała się polityczna „odwilż”. Po maturze wstąpił do nowicjatu jezuickiego w Kaliszu. W 1968 r. przyjął święcenia kapłańskie. Ukończył studia teologiczne na KUL-u.

Czytaj więcej

Prof. Andrzej Nowak: Łatwiej bronić wolności, kiedy rozwija się ona na wyspie

W trakcie studiów ponownie został aresztowany w 1970 r. za udział w niepodległościowej konspiracyjnej organizacji „Ruch”. W monografii poświęconej „Ruchowi” znajduje się jego zdjęcie zrobione mu przez SB w trakcie śledztwa. Na twarzy Sroki nie ma śladu strachu czy niepewności. Jego wzrok jest hardy, a cała sylwetka wyraża nieugiętą postawę człowieka, który jest pewny swych racji i w więzieniu nie jest nowicjuszem. Tym razem Bronisław Sroka wyszedł z więzienia bez wyroku, zwolniony w styczniu 1971.

Krzepliśmy pod skrzydłami ojca Bronka

Poznaliśmy się w 1974 r., gdy był duszpasterzem akademickim i katechetą w kościele ojców jezuitów w Gdańsku Wrzeszczu przy ulicy Mickiewicza. Należałem do grona młodych ludzi, radykalnie zbuntowanych przeciwko systemowi, przygotowujących się do podjęcia jawnej działalności opozycyjnej. Większość z nas niebawem przystąpi do Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela (1977 r.), a później powoła Ruch Młodej Polski (1979 r.). Ojciec Bronek (bo tak się do niego zwracaliśmy) nie tylko zapewnił nam warunki do nieskrępowanych dyskusji, ale także do krzepnięcia naszego środowiska i jego poszerzania o swoich własnych wychowanków. Ojciec Bronisław Sroka miał niewątpliwie poglądy narodowo-katolickie. Pozostał im wierny także po odzyskaniu wolności przez Polskę. Jego poglądy na historię Polski były bliskie tym, które w wolnej Polsce w swej syntezie naszych dziejów wyraża profesor Andrzej Nowak.

Z natury pogodny, serdeczny i z dystansem do samego siebie, poważniał i potrafił przybierać ostry, polemiczny ton, gdy spotykał się – w jego opinii – niesprawiedliwą krytyką polskości. O nieszczęściach Polski i poniesionych przez nią stratach w połowie XVII wieku, mówił z takim emocjonalnym zaangażowaniem, jakby miał na myśli wydarzenia z naszej najnowszej historii. Potrafił jednak współpracować z ludźmi o innych poglądach ideowych.

W pierwszym szeregu opozycji demokratycznej

W naszych ówczesnych spotkaniach bardzo aktywnie uczestniczył Bogdan Borusewicz, który przyprowadził na nasze zamknięte spotkania między innymi Władysława Bartoszewskiego i Lecha Bądkowskiego. Nadeszły przełomowe lata 1975-1976, gdy środowiska opozycyjne wystąpiły z otwartą przyłbicą przeciwko polityce władz PRL. Ojciec Bronek Sroka należał do pierwszego szeregu opozycji demokratycznej. Był sygnatariuszem listu środowisk gdańskiego i lubelskiego, protestujących przeciwko zmianom w konstytucji PRL. W gronie 92 sygnatariuszy był jedynym duchownym. Organizował zbiórki pieniężne na rzecz robotników represjonowanych w Radomiu i Ursusie. Wspierał działalność Komitetu Obrony Robotników i sygnował dokumenty Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, z którym się identyfikował.

Czytaj więcej

Polski sierpień 1980 roku

Jesienią 1977 r. pod naciskiem aparatu bezpieczeństwa został odwołany z Gdańska i przeniesiony do Lublina, gdzie kontynuował opozycyjną działalność. 18 grudnia 1979 r. na nielegalnej manifestacji pod bramą Stoczni Gdańskiej, na której przemawiali Lech Wałęsa i Dariusz Kobzdej, poprowadził modlitwy w intencji poległych w grudniu 1970 r. Wspierał działalność Solidarności. Po wprowadzeniu stanu wojennego, na krótko przed pacyfikacją strajku w Stoczni Gdańskiej, 14 grudnia 1981 r. poprowadził mszę świętą w Sali BHP na życzenie strajkujących. Był to akt wielkiej odwagi.

Człowiek wielkiej wiary, krzewił postawy patriotyczne

Trudno wymienić wszystkie miasta, w których w kolejnych latach pełnił posługę duszpasterską, zawsze łącząc ją z pobudzaniem postaw patriotycznych młodych ludzi. W marcu 2007 r. – w trzydziestą rocznicę powstania Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela – prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.     

O nieszczęściach Polski i poniesionych przez nią stratach w połowie XVII wieku, mówił z takim emocjonalnym zaangażowaniem, jakby miał na myśli wydarzenia z naszej najnowszej historii

Ostatnie lata długiego życia Ojciec Bronisław Sroka spędził w Gdyni w infirmerii prowadzonej przez jego zakon.

Był człowiekiem wielkiej wiary. Szedł na spotkanie ze śmiercią bez skargi i z pogodą ducha, oczekując spotkania z Panem Bogiem. W mojej pamięci pozostanie jako jeden z najdzielniejszych ludzi, jakich poznałem. Podobnie jak założyciel Towarzystwa Jezusowego łączył w sobie cechy kapłana i rycerza. A może kapłana powstańca, jak z 1863 r.?

W imieniu bliskich Ci ludzi z Ruchu Młodej Polski dziękuję za Twoje piękne życie i za to, co Tobie zawdzięczamy.