Karol Nawrocki przedstawił w kilku zaledwie zdaniach wizję swojej prezydentury. Gdyby powiedzieli to krytycy obecnej głowy państwa, można by im zarzucić złą wolę. Ale jeśli takie słowa padają z ust samego prezydenta, trzeba im się przyjrzeć uważnie. – Czekają na stopnie oficerskie żołnierze, czekają na nominacje profesorowie, czekają generałowie Wojska Polskiego, Straży Granicznej, Straży Pożarnej. Cała Polska czeka na decyzję prezydenta – tłumaczył w piątek Karol Nawrocki w Kanale Zero.

Reklama
Reklama

Prezydent czeka na stanowisko TK w sprawie zaprzysiężenia czterech sędziów

Była to część dłuższego wywodu dotyczącego sytuacji w Trybunale Konstytucyjnym. Prezydent Nawrocki skrytykował czwórkę sędziów, którzy składali ślubowanie w Sejmie, nazywając ich raptusami. Zapewniał, że przecież wcale nie powiedział, że nigdy nie przyjmie od nich przysięgi. No ale teraz, jak już ślubowali, to sytuacja jest skomplikowana. Powiedział, że to Trybunał teraz musi stwierdzić, czy mogą ponownie złożyć ślubowania wobec prezydenta, czy też ślubowanie w Sejmie powinno się potraktować jako odmowę ślubowania, co miałoby oznaczać zrzeczenie się funkcji sędziego TK. Z kolei Bogdan Święczkowski, prezes TK mówił, że czeka na stanowisko prezydenta, czy uzna uroczystość w Sejmie za ślubowanie. Tak więc prezydent czeka na TK, TK czeka na prezydenta. Ale nie chodzi wyłącznie o sędziów. Czekanie urasta do rangi czynności ustrojowej. Całe państwo, cała Polska czeka na prezydenta.

Karol Nawrocki buduje swój autorytet poprzez to, że każe na siebie wszystkim czekać

Choć Karol Nawrocki skromnie dodał: „Nie chodzi o mnie, chodzi o urząd prezydenta RP”. Najtrafniej tym podsumował to, jak rozumie swoje zadanie. Już nieraz pisałem, że spór Nawrockiego z rządem jest par excellence sporem o władzę. Prezydent okazuje swoją władzę poprzez to, że każe innym czekać na swoje decyzje. Tak buduje szacunek do siebie. Karol Nawrocki zdaje się uznał, że gdyby, nie daj Boże, podpisał nominacje ambasadorskie, przyjął ślubowania sędziów, wręczył tytuły profesorskie, awansował strażaków i policjantów – i zrobił to bez zbędnej zwłoki – nikt by go nie szanował i cały majestat jego władzy by runął.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Totalna wojna na górze, czyli Donald Tusk kontra Karol Nawrocki

To sygnał, że choć minęło już osiem miesięcy od momentu, kiedy objął swój urząd, Karol Nawrocki nie przestał się upajać swoją prezydenturą. Jak długo się to nie zmieni, tak długo będzie wszystkim kazał na siebie czekać. I czekać. Niestety historia najnowsza zna kilka osobistości, które również uwielbiają kazać na siebie czekać. Ale to dość ponure postaci. Oby Karolowi Nawrockiemu to jak najszybciej przeszło.