Polityka, jako pewna forma służby publicznej, ma to do siebie, że niekiedy stawia nieprzyjemne wyzwania. I zmusza do zrobienia na rzecz tej służby publicznej nie to, co się chce czy na co się ma ochotę, ale to, co w danej chwili słuszne, co prowadzi do większego dobra. Właśnie odwołując się do tych zasad uważam, że Szymon Hołownia powinien zmienić swoją wcześniejszą decyzję i wystartować na przewodniczącego Polski 2050.
Czytaj więcej
Polska 2050 poinformowała, że zwróci się do ABW ws. nieprawidłowości, które wystąpiły w drugiej t...
Trzy powody, dla których Szymon Hołownia powinien rozważyć powrót do gry o przywództwo w Polsce 2050
Ważnych powodów na rzecz takiego ruchu są co najmniej trzy. Po pierwsze dotychczasowy proces wyboru i unieważnienie głosowania w drugiej turze na przewodniczącego tej partii wprowadziły ją w stan takiego rozedrgania, że może prowadzić nie tylko do jej rozpadu, ale zagrozić trwałości koalicji. Tymczasem – bez względu na to, jak ktoś ocenia obecny rząd – Polska potrzebuje stabilnego rządu. Koalicja 15 października wciąż ma w Sejmie większość i w związku z tym ma demokratyczny mandat do sprawowania w Polsce władzy. A dramatyczna sytuacja międzynarodowa, niepewny los wojny, trudne do oceny konsekwencje ciężkiej zimy dla morale Ukraińców, wszystko to czynniki, które sprawiają, że lepiej, by Polska miała stabilny rząd, który jest w stanie prowadzić politykę zagraniczną, budować armię i podtrzymywać nasze sojusze. I to pierwszy powód , dla którego Hołownia powinien zmienić zdanie i spróbować przejąć kontrolę nad założoną przez siebie partią.
Bo – i to drugi powód – dotychczasowy proces wyborczy pokazał, jak wyrasta ponad swoją partię przewodniczący Szymon Hołownia. Nie ma może idealnych organizacyjnych umiejętności, ale z pewnością ma spośród możliwych przywódców swej partii najwięcej charyzmy, politycznej przenikliwości i politycznego talentu. Biorąc zaś pod uwagę fakt, że nie spełniły się na razie jego marzenia o karierze międzynarodowej, może zmienić plany i powrócić do partyjnej roboty.
Szczególnie, że – i to trzeci punkt – partia, która nie odwołuje się ani do prawicowego, ani lewicowego populizmu, tylko stara się być głosem umiarkowanego centrum, jest w Polsce potrzebna. Bez niej będziemy skazani na nieustanne radykalizowanie się PiS i KO, które będą starały się ścigać z Konfederacją. Na to polska polityka też nie bardzo jest w stanie sobie pozwolić w geopolitycznej sytuacji, o której pisałem powyżej.