Nie ma wątpliwości, że w tej kampanii wyborczej jednym z najważniejszych momentów dla kandydatów stały się... wywiady z Krzysztofem Stanowskim. Paradoksalne? Tak, bo przecież nie ma mowy tylko o dziennikarzu, ale o konkurencyjnym „polityku”. A jednak rozmowy prowadzone przez Stanowskiego w Kanale Zero stały się testem, z którym mierzą się kolejni pretendenci do prezydentury. To nie przypadek. Jak już kiedyś pisaliśmy w „Rzeczpospolitej”, Kanał Zero okazał się nowym typem medium masowego. Nie jest klasycznym projektem youtubowym, ale też nie przypomina telewizji wymagającej gigantycznych nakładów i struktury. To właśnie ta hybryda, nowa forma obecności medialnej, sprawiła, że rozmowy prowadzone w tym formacie — nawet te najtrudniejsze — mają dziś realne znaczenie polityczne. I to, że Stanowski „czuje” internet: generuje zasięgi.
Stanowski pilnuje bram, czyli warto rozmawiać
Tak też było w przypadku Rafała Trzaskowskiego. Jego ponaddwugodzinna rozmowa z Krzysztofem Stanowskim była ważnym momentem kampanii — i dla niego, i dla wyborców. Trudno dziś jeszcze ocenić, jak wpłynie na jego notowania, ale jedno jest pewne: warto było rozmawiać. Można wręcz odnieść wrażenie, że sztab Trzaskowskiego zbyt długo zwlekał z tą decyzją. Dziś widać, że wcześniejsze unikanie takiego formatu było błędem lub niedopatrzeniem. Dzisiejsza rozmowa zdjęła z prezydenta Warszawy sporo politycznego ciśnienia — i choć to może zabrzmieć jeszcze bardziej paradoksalnie, nie sposób nie zauważyć, że właśnie takie rozmowy są dziś najskuteczniejszym narzędziem kampanijnym.
Czytaj więcej
Nie zdążyliśmy jeszcze zapomnieć Kaczyńskiemu, dlaczego pozbawiliśmy go władzy, a już zdążyliśmy się rozczarować Tuskiem. Zaczynamy się rozglądać z...
Format, który opanował Krzysztof Stanowski, jest w pewnym sensie unikalny na polskiej scenie politycznej. To wielogodzinne rozmowy, w których padają pytania z bardzo różnych dziedzin — często trudne, niewygodne, zaskakujące. I właśnie w takim formacie zmierzył się Rafał Trzaskowski.
Rozmowa - unikalnie w tym formacie - ukazała się nie wprost w Kanale Zero, ale na kanałach Trzaskowskiego i Stanowskiego. Fizycznie - to tez nowość - Trzaskowski zaprosił Stanowskiego do swojego mieszkania.
Nie obyło się bez kłopotów. Największy problem? Zdecydowanie temat CPK. Już teraz politycy PiS punktują ten fragment rozmowy, wskazując na rozbieżność między wcześniejszymi wypowiedziami Trzaskowskiego a tym, co mówił dziś. Sam Stanowski zwrócił na to uwagę, eksponując silnie sprzeczności w deklaracjach prezydenta Warszawy.
Wyzwania Trzaskowskiego, czyli duże projekty
Nie była to jednak jedyna trudna kwestia. Kolejną była granica — i tu, mimo zmiany stanowiska w czasie, Trzaskowski wypadł nieco lepiej niż przy CPK. Ogólnie rzecz biorąc, jednym z większych zarzutów wobec niego pozostaje właśnie zmienność opinii w różnych sprawach. Najważniejsze jednak jest to, że ta rozmowa w ogóle się odbyła. I nie zostanie przykryta żadnym innym wydarzeniem – nawet symbolicznym, jak wybór nowego papieża. Wręcz przeciwnie: fragmenty wywiadu będą analizowane w mediach społecznościowych przez najbliższe dni, tygodnie, a może i dłużej.
Czytaj więcej
Pierwsza tura wyborów prezydenckich już 18 maja. Osoby, które chcą oddać głos poza miejscem stałego zamieszkania, muszą złożyć odpowiedni wniosek....
Jest poczucie, że Trzaskowski powinien był pojawić się u Stanowskiego znacznie wcześniej. Tak samo, jak być może powinien był przyjąć zaproszenie od Republiki. Decyzje sztabu w tej sprawie będą jeszcze długo komentowane — ale to, co najważniejsze, wydarzy się już niedługo.
Przed nami ostatnie testy kampanii: debata w Republice 9 maja, debata TVP kilka dni później — i wreszcie wybory: 18 maja pierwsza tura, 1 czerwca – druga.
Czy rozmowa ze Stanowskim była przełomem? Raczej nie. Ale czy była ważna? Dla Trzaskowskiego — z całą pewnością. Dla Stanowskiego? Także. Ale to ten pierwszy miał więcej do stracenia. I ostatecznie wyszedł z całości z tarczą.