Reklama

Artur Bartkiewicz: Czym suwerenność Andrzeja Dudy różni się od suwerenności Donalda Tuska?

Przemówienia Andrzeja Dudy i Donalda Tuska podczas obchodów 1000. rocznicy koronacji Bolesława Chrobrego w Gnieźnie wyraźnie pokazały, że tym, co najmocniej różni dziś od siebie PiS i KO, jest rozumienie słowa „suwerenność”.

Publikacja: 25.04.2025 16:28

Donald Tusk i Andrzej Duda

Donald Tusk i Andrzej Duda

Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Wystąpienia prezydenta i premiera łączyła duma z 1000 lat polskiej historii, która doprowadziła nas od Bolesława Chrobrego, na którego skroniach spoczęła korona Królestwa Polskiego, do niepodległej, przeżywającej najlepszy czas od wielu wieków III RP. Andrzeja Dudę i Donalda Tuska w ich wystąpieniach łączy też przekonanie, że Polska powinna być ambitna i silna, zwłaszcza w niespokojnych czasach, w jakich przyszło nam żyć. Tu dochodzimy jednak do najpoważniejszej dziś chyba różnicy między KO a PiS.

Andrzej Duda w Gnieźnie: Suwerenność ponad wszystko, Unia Europejska to pułapka

Słowem kluczem dla wizji silnej Polski dla Andrzeja Dudy jest suwerenność rozumiana niemal absolutnie – stan, w którym Rzeczpospolita podejmuje w każdej dziedzinie w pełni samodzielne decyzje, nie oglądając się na innych i nie licząc z żadnymi ograniczeniami. Co więcej, wszelkie próby jej ograniczenia są „historycznym błędem”, bo kończą się – jak wynika ze słów prezydenta – podporządkowaniem słabszych silniejszym. 

Czytaj więcej

Duda mówił w Gnieźnie o „sztucznej jedności” UE. „Ignorowanie historii”

Unia Europejska w oczach prezydenta – ale jest to sposób widzenia zbieżny z tym prezentowanym przez PiS – to pułapka, w której albo czeka nas rola gorszych członków, albo – jak mówił Andrzej Duda – sztuczna jedność ukrywająca hegemonię najpotężniejszych. Pojawia się wprawdzie pytanie, czy Andrzej Duda i PiS nie widzą szansy, by Polska była beneficjentem takiego układu, skoro ma mieć największą armię w tej części Europy i ma najprężniej rozwijającą się gospodarkę, ale udzielana na nie przez prezydenta odpowiedź brzmi chyba jednak „nie”. O dobro wspólne całej Europy mamy wprawdzie dbać, ale robić to musimy w pełni suwerennie. Czyli, co do zasady, osobno. Bo historia przedstawiana przez prezydenta to próby narzucania słabszym woli silniejszych – wprost lub podstępem. Integracja europejska jawi się w tej wizji jako ten drugi scenariusz.

Czytaj więcej

Donald Tusk w Gnieźnie ogłasza „doktrynę piastowską”
Reklama
Reklama

Donald Tusk i suwerenność we wspólnocie. Czy Bolesław Chrobry był mniej suwerenny niż poganie?

Donald Tusk zaprezentował wizję odmienną. Punktem wspólnym jest silna Polska, do której mamy dojść. Premier widzi jednak siłę w przynależności do większej wspólnoty. I z historii wyciąga odmienne od prezydenta wnioski, gdy przekonuje, że Bolesław Chrobry i Mieszko I w imię przynależności do wspólnoty Zachodu zrezygnowali choćby z „suwerennej” pogańskiej religii i związanych z nią tradycji. Koronacja Bolesława Chrobrego – jak mówi Tusk – połączyła suwerenność z przynależnością, a więc samodzielność z samoograniczeniem. Bo czy Bolesław Chrobry jako król Polski był mniej, czy bardziej suwerenny niż pogańscy przodkowie jego ojca, Mieszka I? Oni nie musieli się na nikogo oglądać – on wiązał się siecią zależności z cesarstwem i papiestwem. Ale późniejsza historia pokazała, że ci, którzy przesadnie polegali na swojej całkowitej suwerenności, jak pogańscy Prusowie, ginęli w mrokach dziejów.

Otwarte pozostaje pytanie, kto lepiej czyta historię.

Komentarze
Jacek Cieślak: Marta Cienkowska, pierwsza ministra wulgarnej pseudokultury?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS mówi, że stać nas na miliard dolarów. A nie stać nas, by go nie wydać?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Tydzień z Donaldem Trumpem. Po Davos strach się bać!
Komentarze
Marek Kozubal: Afgańskie piekło. Prezydent Donald Trump nie ma szacunku dla swoich żołnierzy
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Karol Nawrocki i Donald Tusk dobrze rozgrywają Radę Pokoju Donalda Trumpa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama