Podawanie dalej w kampanii wyborczej filmiku stworzonego przez sztuczną inteligencję, nie informując, że jest on wygenerowany, to jak zabawa zapałkami w stodole pełnej siana. Ale podawanie dalej – i to jedynie z komentarzem: „świetne” – filmiku udającego klip wyborczy kandydata w wyborach prezydenckich w USA bez informacji, że jest to dzieło sztucznej inteligencji, przez kogoś, kto ma 200 milionów obserwujących, a w dodatku jest właścicielem serwisu X (dawniej Twitter), to już coś podobnego do próby podpalenia całego świata.