Choć Francuzi idą w tym mundialu jak burza, tylko 53 proc. ankietowanych nad Sekwaną uważa, że prezydent powinien osobiście przyglądać się finałowym rozgrywkom w Katarze. I to wyłącznie z uwagi na sport. Jednak w środę wieczorem, już po pokonaniu przez Francuzów drużyny Maroka, Emmanuel Macron zamiast wrócić do hotelu spotkał się na stadionie Al Bayt z emirem Kataru. Gratulował mu znakomitej organizacji mundialu, a także – jak donoszą oficjalne katarskie media – „rozmawiał o strategicznych interesach łączących oba kraje”. I zapowiedział, że rzecz jasna będzie w Katarze 18 grudnia, w dniu, gdy Francja i Argentyna zawalczą w finale.