W slangu amerykańskiej polityki termin „trzecia szyna” (third rail) oznacza temat tak toksyczny, że każdy, kto do dotyka, ginie. To nawiązanie oczywiście do sposobu zasilania pociągów metra. W Polsce podwyżki dla parlamentarzystów i osób pełniących kierownicze stanowiska w państwie stały się właśnie taką trzecią szyną. Również dzięki opozycji.

Najpierw, 21 lipca, sprawa pojawiła się w trakcie posiedzenia jednej z sejmowych komisji. Później opisał to „Fakt” i temat zaczął żyć własnym życiem. Podbił go przewodniczący PO Donald Tusk, który w czwartek w typowym dla siebie stylu, w formie internetowego klipu uderzył w PiS tematem podwyżek, zestawiając je z inflacją i kwotami podwyżek dla nauczycieli.

Czytaj więcej

Kolejna podwyżka dla parlamentarzystów? "Plotki sejmowe chodzą"

Tusk nie po raz pierwszy interweniuje w podobnej sprawie. W sierpniu 2020 r., jeszcze przed powrotem do na fotel lidera partii, krytykował ówczesne jej władze za rozmowy z PiS właśnie w sprawie podwyżek uposażeń – dla parlamentarzystów. „Opozycja, która złej władzy podwyższa wynagrodzenie, i to w czasie kryzysu, nie ma racji bytu. Po prostu. Ogarnijcie się, proszę” - pisał na Twitterze. Wtedy zadziałało – do podwyżek ostatecznie nie doszło.

Teraz sprawa podwyżek potoczyła się tak, że w końcu politycy PiS zaczęli sygnalizować, że mówienie o podwyżkach dla polityków jest „przedwczesne”. Historii dopełnił wywiad „interwencyjny” prezesa Jarosława Kaczyńskiego dla PAP, który ukazał się w czwartek popołudniem i uciął dyskusję. Kaczyński podkreślił, że podwyżki to zły pomysł, tematu ogólnie nie ma, pensje polityków trzeba zamrozić. W piątek szef klubu KO Borys Budka w naszym programie #RZECZoPOLITYCE zauważył, że „Tusk huknął i Kaczyński wycofał się z podwyżek”.

Czytaj więcej

Siemoniak o podwyżkach: Tusk uderzył pięścią w stół, Kaczyński się odezwał

Wspomniany wcześniej wpis Tuska, ten jeszcze z 2020 r., najlepiej pokazuje, że przewodniczący PO w roli swoistego trybuna ludowego obsadził się już przed powrotem do polskiej polityki. A teraz z tej roli skrupulatnie korzysta. Zwłaszcza, gdy władza dotyka ponownie „trzeciej szyny” polskiej polityki. I to w obecnym kryzysie, gdy ta szyna jest szczególnie zabójcza – gdy płace, inflacja i kwestie budżetowe to najważniejsze tematy debaty publicznej.

Jeśli w głowach wyborców pojawi się przekonanie, że w tak krytycznej chwili władza dba przede wszystkim o siebie, to PiS znajdzie się na prostej drodze do tego, by na jesieni przyszłego roku zamienić się miejscami z opozycją. I prezes PiS musi o tym wiedzieć.