Reklama

Szułdrzyński: Nieudana obrona podmiotowości

„Polska odzyskuje podmiotowość, Polska staje się znowu – po rządach PO, które tę podmiotowość zniszczyły – państwem naprawdę suwerennym, broniącym swoich interesów" – mówił w czwartek, tuż po ponownym wyborze Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej, prezes PiS Jarosław Kaczyński.
Szułdrzyński: Nieudana obrona podmiotowości

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Dzień później, witając na lotnisku Beatę Szydło jak zwycięzcę, dodawał: „Pokazaliśmy, że Polska to państwo podmiotowe, które nie zgadza się na wszystko i nie załatwia tylko małych interesów".

Kaczyński bez wątpienia ma rację, gdy kładzie nacisk na kategorię podmiotowości w polityce międzynarodowej. Pojęcie to wróciło do polskiej myśli politycznej dzięki twórcom magazynu „Teologia Polityczna". Wskazali oni w zeszłej dekadzie bardzo trafnie, że zadowalając się formalną suwerennością, zapomnieliśmy o kategorii podmiotowości. Można być suwerennym, ale nie podmiotowym, gdy pełni się rolę peryferii, gdy zasady neokolonialne sprawiają, że cele w polityce zagranicznej są wspólnocie politycznej narzucane z zewnątrz, nie definiuje ich zaś ona sama.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama