Przez dwa tygodnie premier Mateusz Morawiecki objeżdżał Europę. Wszystko po to, by zachęcać do solidarności Zachodu w obliczu niepewności ze Wschodu. I choć wydawało się, że to próba odbudowy kanałów komunikacji z najważniejszymi stolicami kontynentu, Jarosław Kaczyński swą wypowiedzią dowiódł, że to był tylko teatr. Bo gdy władzę nad Szprewą przejmuje nowa koalicja, w której Zieloni są niechętni projektowi Nord Stream 2 i Rosji w ogóle, lider partii rządzącej w Polsce, zamiast próbować znaleźć z nowymi władzami Niemiec nić porozumienia, alarmuje, że właśnie „powstaje IV Rzesza". Mocarstwowe ambicje twórcy II Rzeszy Ottona von Bismarcka i III Adolfa Hitlera skończyły się dla Polski wyjątkowo fatalnie. Zdradza to też podejście Kaczyńskiego do Unii Europejskiej, którą uważa za wrogie Polsce imperium, sterowane oczywiście z Berlina. Znów widzimy, że posłowie PiS porównujący członkostwo w UE do okupacji jedynie powtarzają myśl swego lidera.