Reklama

Wspólna waluta – więcej strat niż zysków

Trud przeprowadzenia bilansu zysków i strat z wprowadzenia euro na progu dziesięciolecia istnienia unii walutowej podejmują autorzy 23. numeru „Międzynarodowego Przeglądu Politycznego”

Publikacja: 29.12.2008 02:00

Międzynarodowy przegląd polityczny, Instytut Sobieskiego, 3 (23) 2008

Międzynarodowy przegląd polityczny, Instytut Sobieskiego, 3 (23) 2008

Foto: Rzeczpospolita

Czy euro przyniosło oczekiwany wzrost dobrobytu mieszkańców i zmniejszenie dystansu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi? Analiza ekonomiczna prowadzi do wniosku, że przeciwnie. Przepaść między Starym Kontynentem a Ameryką się zwiększyła i wszystko wskazuje na to, że będzie się pogłębiała – uważa prof. Kazimierz Dadak z Hollins University w Wirginii.

Strefa euro zwiększa również dystans wobec tych członków Unii, którzy nie przyjęli wspólnej waluty. Pokazują to badania dotyczące zmian poziomów wzrostu gospodarczego i bezrobocia. Efektem jest realny spadek poziomu życia mieszkańców strefy euro, szczególnie drastyczny we Włoszech i Niemczech.

Dlaczego wyszło tak źle, skoro miało być tak dobrze? Otóż architekci unii walutowej zignorowali argumenty takich ekonomistów, jak Robert A. Mundell – mówiących, że wspólna waluta powinna być zwieńczeniem procesu integracji gospodarczej. Najpierw należało w pełni znieść bariery handlowe, ograniczenia w przepływie pieniędzy i pracowników i wprowadzić unię gospodarczą. Niespełnienie tych kryteriów przez kraje przyjmujące euro sprawiło, że unia walutowa okazała się krokiem przedwczesnym i przeciwskutecznym – konkluduje prof. Dadak.

Juliusz Jabłecki, ekspert Instytutu Ludwika von Misesa oraz Instytutu Sobieskiego, przekonuje, że realną motywacją przyjęcia euro nie była chęć zwiększenia dobrobytu i konkurencyjności Europy, lecz dążenie do jak najściślejszej integracji politycznej. Wniosek jest jasny: wspólna waluta została pomyślana jako zaczyn wspólnej polityki podatkowej i finansowej, a nie ich efekt i zwieńczenie. Wszystko to skłania do zwątpienia już nie tyle w przyszłość unii walutowej, ile w perspektywy integracji politycznej opartej na tak wątłych podstawach – podsumowuje Jabłecki.

W zdominowanej przez slogany i emocje polskiej debacie o euro debata „MPP” jest głosem merytorycznym i roztropnym.

Reklama
Reklama

[i]Międzynarodowy przegląd polityczny, Instytut Sobieskiego, 3 (23) 2008[/i]

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Problemy Polski 2050. O czym świadczy post Szymona Hołowni z kapeluszem?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polska 2050 nad przepaścią
Komentarze
Marek Kozubal: Exenologia stosowana blisko pierwszej linii frontu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama