Reklama
Rozwiń
Reklama

Niedźwiedzia przysługa

To pozornie informacja dobra dla prokuratury. Andrzej Seremet może odetchnąć, nadal będzie jej szefem.

Publikacja: 28.11.2012 19:57

Dominik Zdort

Dominik Zdort

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Premier nie skorzystał ze swoich kompetencji i nie wszczął procedury odwołania prokuratora generalnego. Być może Donald Tusk obawiał się, iż pojawią się zarzuty, że wtrąca się w sprawy instytucji, którą przecież jego koalicja przed dwoma laty uniezależniła od rządu. Przynajmniej teoretycznie – bo premier w rzeczywistości może wywierać nacisk na prokuratora generalnego, strasząc go dymisją. I wiele wskazuje na to, że Tusk, odwlekając przez osiem miesięcy decyzję w sprawie losów Seremeta, z tej możliwości korzystał.

Niestety dwa lata funkcjonowania prokuratury poza strukturami rządowymi pokazały, że ta samodzielność nie musi być atutem. Najwyraźniej bowiem Andrzej Seremet ciężaru niezależności nie udźwignął.

Być może jest człowiekiem o kryształowej uczciwości i wybitnym prawnikiem. Ale osoba pełniąca tak wysokie stanowisko – jedno z najwyższych w Polsce – powinna umieć zadbać o autorytet urzędu, który sprawuje, i instytucji, na czele której stoi.

Tymczasem ostatnie dwa lata były dla prokuratury wyjątkowo nieszczęśliwe. Zaczęło się od licznych zaniedbań w sprawie śledztwa smoleńskiego, które powinno być oczkiem w głowie prokuratora generalnego. Oprócz tego były takie wpadki jak ujawnianie reżimowi Łukaszenki kont białoruskich opozycjonistów, publiczny spór z prokuraturą wojskową (z tragikomicznym samopostrzeleniem się płk. Mikołaja Przybyła w obecności kamer), aż po skandaliczne zaniechania w sprawie Amber Gold.

Seremet nie tylko nie potrafił zapobiec tym problemom, nie umiał ugasić pożarów w zarodku, ale bywał współsprawcą zamieszania. A w dodatku można było odnieść wrażenie, że czasem zajmuje się realizacją oczekiwań partii rządzącej – jak wtedy, gdy wraz z ministrem Krzysztofem Kwiatkowskim na wspólnej konferencji prasowej promował zmianę przepisów dotyczących chuliganów stadionowych.

Reklama
Reklama

Czy za wszystkie te sprawy Andrzej Seremet odpowiada osobiście? Być może nie, ale wielokrotnie, gdy powinien zabierać głos, aby odpowiadać na zarzuty, znikał. A gdy występował publicznie, jego strachliwe i nieudolne komentarze powiększały chaos, obciążając hipotekę całej prokuratury.

Donald Tusk, z sobie tylko znanych powodów, uznał za stosowne utrzymać chwiejnego i słabego Seremeta. Być może dla premiera to sytuacja wygodna. Dla prokuratora generalnego, dla całej instytucji, którą kieruje, i dla państwa polskiego to przysługa iście niedźwiedzia.

Komentarze
Bogusław Chrabota: W kręgu Donalda Trumpa wreszcie zrozumiano, dlaczego USA potrzebują Europy
Komentarze
Bogusław Chrabota: Konferencja w Monachium i presja zmian
Komentarze
Artur Bartkiewicz: PiS, SAFE i Niemcy. Czy interes Berlina musi być sprzeczny z interesem Warszawy?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Ambasadorowie, SAFE i rozbiór Polski. O co chodzi w kolejnej wojnie PiS
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama