Cztery lata temu opinię publiczną bulwersowała informacja, że zomowcy za wszelką cenę usiłują uniknąć kary więzienia. Dziś, 31 lat po tamtych wydarzeniach, okazuje się, że wszyscy oni są już na wolności. 11 z 13 byłych zomowców opuściło mury aresztów lub zakładów karnych wcześniej, niż orzeczono to w wyrokach.
Warto więc zapytać, co dziś znaczy sprawiedliwość. Przeciwnicy rozliczenia z czasami komunizmu często szafują argumentem, że nie chodzi tu o sprawiedliwość, lecz o zemstę, a ocenę historycznych wydarzeń należy pozostawić historykom. Sęk w tym, że w przypadku komunistycznych przestępstw nie mówimy wcale o odpowiedzialności historycznej, lecz elementarnej odpowiedzialności karnej. To zaś zmusza nas do zadania pytania: czy można potraktować serio państwo, które wypuszcza przed czasem – nawet jeśli dzieje się to z zachowaniem wszelkich procedur – sprawców jednej z najbardziej bulwersujących zbrodni stanu wojennego? Czy państwo, które pobłażliwie traktuje autorów dawnych zbrodni, może poradzić sobie ze sprawcami całkiem świeżych przestępstw? W tym kontekście igranie przez założyciela Amber Gold Marcina P. z całym wymiarem sprawiedliwości staje się po prostu konsekwencją choroby, której ilustracją są choćby trwające wiele lat procesy autorów stanu wojennego.