Reklama

Dziwna dymisja

To nie jest zwykła dymisja. Szefowie służb specjalnych nie odchodzą w ten sposób. Zwłaszcza gdy są zaufanymi premiera i w czasie najmniej spodziewanym, czyli w trakcie kadencji rządu.
Dziwna dymisja

Foto: Fotorzepa, Rafał Guz Rafał Guz

Krzysztof Bondaryk był w kręgu Donalda Tuska osobą szczególnie zaufaną. Na stanowisko szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego przyszedł z zewnątrz, z biznesu, po kilkuletniej absencji w służbach. Nie imały się go publiczne awantury wywołane przez ataki prasowe. Premier jego służbę oceniał i wciąż ocenia wzorcowo.

A jednak Bondaryk odchodzi. Dlaczego? Czyżby rzeczywiście chodziło o rozbieżność zdań w sprawie reformy ABW? Niewątpliwie koncepcja zmian jest daleka od wizji Bondaryka. Pozbawienie uprawnień  śledczych i podporządkowanie szefa Agencji ministrowi spraw wewnętrznych to degradacja służby i skazanie jej przełożonego na wyczekiwanie w ministerialnych poczekalniach, podczas gdy dziś ma bezpośredni dostęp do szefa rządu. To jednak mało. Gdyby chodziło tylko o to, człowiekowi tak zaufanemu jak Bondaryk znaleziono by inne miejsce. A zatem musi chodzić o coś innego.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama