Reklama

Donald Tusk lawiruje. Komentuje Michał Szułdrzyński

Donald Tusk zdecydował się radykalnie przyspieszyć. Widząc, że Platforma Obywatelska zaczyna niebezpiecznie dryfować, postanowił przejąć polityczną inicjatywę. Tuż po ogłoszeniu faceliftingu rządu, zabrał się do porządkowania swej partii. I gdy opinia publiczna zajęta była analizowaniem zmian w jego gabinecie, wezwał do siebie posłów PO i ostro zaatakował. Zażądał od klubu parlamentarnego, by w ciągu miesiąca przygotował jeden projekt ustawy o związkach partnerskich. Odwołujących się do wolności sumienia posłów gasił, twierdząc, że to nie kwestia światopoglądu, lecz jego przywództwa w Platformie.

Potwierdziły to informacje, które dziś przeciekły do mediów: Tusk planuje jednak złamać złożoną wcześniej obietnicę, czyli zapowiedź tego, że nie wystartuje na kolejnym zjeździe Platformy na przewodniczącego partii. By owo nie dotrzymanie słowa wypadło mniej kompromitująco postanowił zmienić sposób wyłaniania lidera ugrupowania. W prawyborach prezydenckich kandydata PO wyłaniali wszyscy członkowie partii – tak ma być i w tym wypadku. W efekcie opinia publiczna będzie żyła wyborami w Platformie, a sam Tusk z mandatem nie od delegatów, lecz pochodzącym z wyboru kilkudziesięciu tysięcy członków partii, wystąpi jako wielki lider, który będzie miał niemal historyczny obowiązek, by po raz trzeci poprowadzić PO w kolejnych wyborach parlamentarnych.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama