Jeżeli tylko chce, PiS umie podejmować decyzje bardzo szybko. W wypadku mianowania nowego starego dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie proces decyzyjny wydłuża się niemiłosiernie. Jak się wydaje – w nieskończoność, a przynajmniej do jesieni. Dlaczego tak jest? Można się domyślać, że jest to puszczanie oka do środowisk nacjonalistycznych i antysemickich, skrajnej części elektoratu, przed październikowymi wyborami.
Nie jest to dobra strategia. Pierwszy powód jest z kategorii racja stanu. Dlaczego aż racja stanu? Wizerunkowo Polska na awanturach, w których pojawiają się kwestie polsko-żydowskie, traci. Rządzący najwyraźniej już zapomnieli o kryzysie, do którego doprowadziło przegłosowanie na początku zeszłego roku nowelizacji ustawy o IPN. Teraz kryzys rozwija się wolniej i jest o nim ciszej, ale to nie znaczy, że go nie ma.