Takie wnioski płyną z reakcji czytelników na poniedziałkowy artykuł „Urzędy nie wysyłają decyzji przez Internet”. Publikujemy wybrane z nich.
Nic się nie zmieni, dopóki centrala (ministerstwa, urzędy wojewódzkie itp.) nie będzie stosować formy elektronicznej dokumentów. Posiadamy elektroniczną skrzynkę podawczą od 2006 roku i jeszcze żaden klient z niej nie korzystał. Barierą jest centrala, bo czy można korespondować urzędowo z ministerstwem, które nie ma takiej skrzynki? W sprawach ewidencji pojazdów i kierowców rozporządzenie dopuszcza możliwość przesyłania dokumentów w formie elektronicznej, co pozwoliłoby na duże oszczędności, ale system teleinformatyczny POJAZD musi to umożliwiać.
slavek65
Z mojej praktyki wynika, że problemem jest przede wszystkim strach przed nieznanym – dopiero gdy pokazałem znajomym urzędnikom, jak proste jest korzystanie z podpisu elektronicznego, zaświeciły im się oczy do tego rozwiązania. Istotnym problemem będzie w przyszłości również brak kompatybilności trzech dostępnych na rynku bezpiecznych podpisów elektronicznych – żeby odczytać dokument podpisany standardem jednej firmy, trzeba mieć jej oprogramowanie. Chociaż dostępne są darmowe wersje tego oprogramowania, to trzeba każdą z nich zainstalować. Jednego uniwersalnego programu na razie jednak wciąż nie ma.
Tomasz Chudobski
Cała ta informatyzacja urzędów to na razie jedynie fakt medialny. Bo kto na tym skorzysta? Może duże firmy, bo te mają podpisy elektroniczne do rozliczania z fiskusem czy izbami celnymi. Ale nie zwykli Kowalscy. Nikt normalny przecież nie zapłaci 300 zł rocznie po to, aby bez wyjścia z domu móc zmienić adres zameldowania. Dopóki państwo będzie utrzymywać monopol trzech firm sprzedających podpisy i wymuszać na obywatelach ich kupowanie, nic się nie zmieni. Od ilu już lat mówi się o innych formach podpisywania e-dokumentów (np. certyfikaty niekwalifikowane, podpisy urzędowe) i nic z tego nie wynika. Tymczasem chociażby w bankowości internetowej doskonale sprawdzają się inne formy autoryzacji.
Martyna Saducka