Autorzy raportu „Zagraniczne inwestycje bezpośrednie w Polsce” – dr hab. Eliza Przeździecka, dr hab. Paweł Folfas, dr Rafał Wilczopolski oraz dr Maciej Cygler – podali, że w Polsce działa 36,8 tys. firm z udziałem kapitału zagranicznego, łączna wartość ich aktywów wynosi 657 mld dolarów, a inwestycji – 257 mld dolarów.

Czytaj więcej

Kapitalizm patchworkowy, czyli Europa Środkowo-Wschodnia w ślepym zaułku?

„Wartość kapitału firm z kapitałem zagranicznym w Polsce wynosi obecnie 1 bln złotych, czyli więcej, niż wynosiły wydatki budżetu państwa zaplanowane na 2026 r.” – zaznaczono w raporcie. Według ekspertów ze Szkoły Głównej Handlowej pokazuje to, że zagraniczne inwestycje są jednym z filarów funkcjonowania znacznej części gospodarki.

Niemcy i USA największymi inwestorami w Polsce

„Tylko w 2024 r. do Polski napłynęło 14,2 mld dolarów kapitału zagranicznego. Napływ takich środków oznacza jednak znacznie więcej niż same pieniądze – to również technologie, know-how, miejsca pracy i włączenie polskich przedsiębiorstw w międzynarodowe łańcuchy dostaw” – wskazali autorzy publikacji. Dodali, że najważniejszymi inwestorami w Polsce pozostają przedsiębiorstwa z Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Francji. Są to kraje od lat silnie obecne w polskiej gospodarce, szczególnie w handlu, usługach biznesowych, budownictwie, energetyce czy przemyśle motoryzacyjnym.

Czytaj więcej

Prof. Piątkowski: Trzeba dosadnie powiedzieć o ignorancji i arogancji Zachodniej Europy

Zwrócili również uwagę, że rośnie znaczenie kapitału ukraińskiego. Jak wynika z raportu, w co piątej firmie zagranicznej działającej w Polsce kapitał pochodzi z Ukrainy. „Chociaż Ukraina znajduje się dopiero na 32. miejscu wśród państw będących źródłem kapitału inwestycyjnego w Polsce, to przedsiębiorstwa ukraińskie są jedną z najbardziej dynamicznie rozwijających się grup inwestorów zagranicznych działających w Polsce. Od 2019 r. liczba ukraińskich firm w Polsce zwiększyła się ponad trzykrotnie” – wskazali eksperci SGH.

„Najwięksi zagraniczni pracodawcy w Polsce to firmy niemieckie, które łącznie zatrudniają ponad 385 tys. osób. Na drugim miejscu znalazły się firmy amerykańskie, dające zatrudnienie 292 tys. osób” – podali autorzy raportu.

Geopolityka zmienia kierunki przepływu kapitału

W swoim materiale eksperci SGH powołują się na najnowsze dane Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) na temat światowych inwestycji. Jak podkreślają, kierunki i skala międzynarodowych przepływów kapitałowych są dziś w dużej mierze kształtowane przez narastające napięcia geopolityczne, zakłócenia i reorganizację globalnych łańcuchów dostaw oraz postępującą fragmentację handlu światowego, a także przez kryzys energetyczny i transformację cyfrową.

Czytaj więcej

Polska gospodarka przyspieszyła w drugim kwartale. GUS podał nowe dane

„Maleje znaczenie klasycznych projektów w sektorze paliw kopalnych i tradycyjnego przemysłu ciężkiego, natomiast rośnie udział inwestycji związanych z transformacją energetyczną, łańcuchami dostaw nowej generacji oraz usługami opartymi na wiedzy” – dodali.

Stwierdzili, że chociaż obecnie nominalne wartości zagranicznych inwestycji bezpośrednich (ZIB) na świecie powróciły mniej więcej do poziomów sprzed pandemii COVID-19, to struktura napływającego kapitału ulega głębokiemu przeobrażeniu w wyniku zaostrzenia w wielu krajach polityki wobec ZIB.

Eksperci SGH wskazują na rosnącą liczbę mechanizmów screeningu (wstępnej oceny – PAP) inwestycji pod kątem bezpieczeństwa narodowego oraz na selektywne wspieranie wybranych sektorów strategicznych, np. półprzewodników, technologii cyfrowych czy infrastruktury krytycznej. „Taki trend obserwuje się zwłaszcza w krajach Unii Europejskiej, co wynika z nowej strategicznej polityki przemysłowej. Oznacza to zmianę jednolicie liberalnego podejścia do ZIB na bardziej wybiórczą politykę inwestycyjną” – ocenili autorzy raportu.

Czytaj więcej

Zagraniczni inwestorzy odwracają się od Polski? Ciąży nam system podatkowy

Wyjaśnili, że w efekcie decyzje lokalizacyjne inwestorów coraz częściej uwzględniają nie tylko tradycyjne czynniki kosztowe, lecz także ryzyko regulacyjne i geopolityczne oraz dostęp do programów wsparcia publicznego. W tych nowych realiach Polska – dzięki strategicznej pozycji geoekonomicznej, rozwiniętej infrastrukturze i wysokim kwalifikacjom kadr, a także ich zasobom – staje się jednym z głównych beneficjentów zachodzących zmian – uważają eksperci SGH.

Holandia i Luksemburg często tylko pośrednikami kapitału

Zwrócili też uwagę na „wyzwania metodyczne wynikające przede wszystkim ze zderzenia złożoności struktur własnościowych współczesnych korporacji wielonarodowych ze standardowym podejściem statystyki, w którym inwestycje klasyfikuje się według kraju rezydencji podmiotu – bezpośredniego inwestora”.

„Wydaje się, że podejście to – chociaż zbieżne z metodyką bilansu płatniczego – jest w coraz większym stopniu niewystarczające wobec realiów globalnej gospodarki. Przedsiębiorstwa wielonarodowe częściej inwestują z kraju, w którym faktycznie nie rezydują właściciele kapitału. Zamiast tego kapitał przepływa przez rozbudowane łańcuchy pośredniczących spółek zależnych, zarejestrowanych w jurysdykcjach oferujących korzystne warunki podatkowe lub prawne” – wyjaśnili.

W efekcie Holandia, Luksemburg, Cypr czy Malta figurują jako ważni inwestorzy w Polsce, chociaż w rzeczywistości w większości przypadków pełnią funkcję krajów tranzytowych dla kapitału pochodzącego z innych państw, głównie z USA i Niemiec, ale także z Japonii czy Chin.