Już 2,15 mln osób nie reguluje na czas swoich zobowiązań, które wynoszą obecnie 44,65 mld zł – wynika z danych BIG Info Monitor zebranych na koniec marca. W porównaniu z kwartałem wcześniej, liczba dłużników wzrosła o 91 tys. osób (o 4,4 proc.), a kwota długu – o 1,9 mld zł (także o 4,4 proc.).

Większość niespłacalnych kwot to bankowe kredyty (27,6 mld zł), reszta to zobowiązania z tytułu pożyczek z firm pożyczkowych, rachunków za usługi telekomunikacyjne, telewizję kablową, prąd, gaz, czynsz, niezapłaconych alimentów, grzywien i kar orzeczonych przez sądy czy opłat karnych za jazdę bez biletu.

I co ciekawe, to właśnie ta druga kategoria zaległości pozakredytowych rośnie bardzo szybko – wzrost o 8,8 proc. w stosunku do poprzedniego kwartału; zobowiązania kredytowe w tym okresie zwiększyły się tylko o 1,8 proc.

Zwykle dłużników przybywa, gdy pogarsza się sytuacja finansowa gospodarstw domowych, obecnie jednak mamy do czynienia z odwrotnymi tendencjami. Skąd zatem rosnące problemy z dłużnikami?

– Przyczyną wzrostu jest rosnąca wśród wierzycieli świadomość możliwości korzystania z usług biur informacji gospodarczej jako skutecznego sposobu mobilizowania do terminowych płatności – wyjaśnia Sławomir Grzeszczak, prezes BIG InfoMonitor. Jak wylicza, w I kw. tego roku liczba podmiotów, które nawiązały współpracę z BIG InfoMonitor, wzrosła o ponad 10 proc. Wśród korzystających z czarnych list dłużników jest też coraz więcej sądów i gmin. I tak liczba dłużników i kwota długu wobec wymiaru sprawiedliwości wzrosła w ciągu kwartału trzykrotnie (z 3 tys. do 9 tys. osób oraz 4,4 mln zł do 12,5 mln zł).

Jeszcze większe zmiany widać wśród dłużników alimentacyjnych – wzrost o 33,5 tys. zł, a kwota zaległości alimentacyjnych o 1,2 mld zł. Obecnie średni dług alimentacyjny to 31 tys. zł, czyli nawet więcej niż dług kredytowy – 26 tys. zł.