Trzy osoby znające protekcjonistyczną propozycję Waszyngtonu, zgodną z celem D. Trumpa zmniejszenia deficytu handlowego w Meksykiem i powstrzymania przenoszenia miejsc pracy, stwierdziły, że Amerykanie domagają się podwyższenia łącznego wsadu Ameryki Płn. w samochodach.
Propozycje złożono w Waszyngtonie podczas czwartek z siedmiu zaplanowanych rund negocjacji o zmianie warunków traktatu. Cześć Meksykanów uznała je za absurdalne, ale wiceminister gospodarki, Juan Carlos Baker starał się robić dobrą minę do złej gry odnosząc się do stanu negocjacji na półmetku: — Niewątpliwie są pewne trudne propozycje — stwierdził w ambasadzie Meksyku w Waszyngtonie. Powiedział, że Meksyk rozważy wszystkie, choć „jest dla nas jasne, że pewne sprawy, pewne propozycje są sprzeczne z celami naszego kraju".
Pokerowa zagrywka Waszyngtonu pojawiała się po postulacie, by NAFTA zawierał także tzw. klauzulę zachodu słońca, oznaczającą, że każda nowa umowa będzie wygasać po 5 latach, czemu Kanada i Meksyk stanowczo sprzeciwiają się.
Wprawdzie osoby informowane o rozmowach określają ich atmosferę jako kwaśną, ale politycy z Meksyku i Kanady mówią, że nie ma na razie mowy o odejściu od stołu rozmów.
Fiasko NAFTA oznaczałoby poważne zamieszanie w całym regionie, zakłócając mocno zintegrowane łańcuch dostaw i eksport rolny ponownie wysokimi cłami. Wymiana handlowa tych 3 krajów wzrosła ponad czterokrotnie od 1992 r. do 1,2 bln dolarów rocznie.
Osoby związane z rozmowami twierdzą, że Waszyngton chce zwiększyć wsad północno-amerykański w furgonetkach, samochodach i dużych silnikach do 85 proc. za kilka lat z 62,5 proc. obecnie. Oprócz wsadu z UDA 50 proc. w pierwszym roku po podpisaniu nowego traktatu.
Propozycja przewiduje też, by stal, aluminium, miedź, tworzywa sztuczne, elektronika i inne elementy do pojazdów korzystały w bezcłowego statusu NAFTA.
Pigułka z trucizną
Donald Trump dał anso do zrozumienia, że woli dwustronne umowy handlowe, a sceptycy zastanawiają się, czy amerykańskie żądania są częścią strategii „Najpierw Ameryka" mającej doprowadzić do fiaska prowadzących negocjacji.
Amerykańską Izba Handlu zaliczyła postulat większego amerykańskiego wsadu w pojazdach do jednej z takich pigułek z trucizną, które mają storpedować negocjacje. Jej zdaniem, taka propozycja spowoduje utratę miejsc pracy, bo rproducenci pojazdów i podzespołów zrezygnują z korzyści związanych z NAFTA i wybiorą stawkę 2,5 proc. na importowane auta i wiele części.
Kanadyjski związek Unifor, reprezentujący większość pracowników motoryzacji stwierdził, że amerykańskie propozycje są celowo nie do dotrzymania. — Szczerze mówiąc, to despotyczne posunięcie amerykańskiego rządu — uznał szef związku, Jerry Dias.
Według Kanadyjczyków, za wcześnie jeszcze rezygnować z procedury decyzyjnej. Ministrowie Chrystia Freeland i Ildefonso Guajardo oraz Robert Lighthizer mają 17 października dokonać w Waszyngtonie bilansu dotychczasowych rozmów
Odrębnie negocjatorzy z USA zwrócili się do Kanady o rozwiązanie dwustronnego sporu o ceny nabiału, ale strona kanadyjska odpiera to żądanie.