Nieoczekiwana piątkowa decyzja agencji ratingowej Standard and Poor's o obniżce polskiego ratingu została negatywnie przyjęta przez inwestorów giełdowych. Tym samym gracze w ostatnich dniach dostali kolejny argument przemawiający za pozbyciem się polskich akcji. Chwilę po rozpoczęciu poniedziałkowego handlu główny wskaźnik naszej giełdy wylądował 1,3 proc. pod kreską. Nie ma więc mowy o panice. Inwestorzy mieli bowiem cały weekend, by „przetrawić" decyzję agencji.
To jednak nie jedyne zmartwienie inwestorów z warszawskiego parkietu. Spadające w poniedziałkowy poranek kursy banków wskazują, że rynek wciąż nie może dojść do siebie po upublicznieniu prezydenckiego projektu ustawy frankowej. Według szacunków analityków Trigon DM ustawa ta może kosztować sektor bankowy nawet około 34 – 40 mld zł. Najmocniej oczywiście tracą akcje instytucji najbardziej zaangażowanych w kredyty frankowe, jak chociażby Getin Noble czy PKO BP. Jednak negatywne nastawienie rynku do sektora powoduje, że pod kreską notowane są także pozostałe banki.
Jeśli chodzi o pozostałe firmy z WIG20, sprzedający uaktywnili się także na papierach KGHM i PZU. Wśród spółek z WIG20 przecenie na razie skutecznie opierają się jedynie akcje Asseco Poland.
Wyceny notowanych na GPW spółek to nie jedyne walory, których wycena pozostaje od kilku dni w trendzie spadkowym. Polska waluta traci przez cały weekend traciła w oczach i poniedziałek nie przyniósł większej zmiany. W południe kurs dolara amerykańskiego wynosił 4,1060 zł., euro 4,4717 zł, a za franka szwajcarskiego płacimy 4,0865 zł.
Wyższą cenę płacimy także za nasz dług. Rentowność 10 letnich papierów przebiła mocnym skokiem psychologiczną granice 3 proc., by ostatecznie zatrzymać się w okolicy 3,25 proc.