Od grudnia zeszłego roku WIG20 zyskał już 9 proc., przebijając stopy zwrotu z DAX i Nasdaqa odpowiednio o 5,5 pkt proc. i prawie 10 pkt proc.

Dalsze zachowanie WIG20 będzie zależeć od fundamentów i perspektyw tworzących go spółek oraz od sytuacji na globalnych rynkach. W pierwszej kwestii powodów do dużego optymizmu nie widać. Wartość indeksu, bazująca na wycenach z najnowszych raportów analitycznych, wynosi 2457 pkt. A to wskazuje na niespełna 2-proc. przestrzeń do zwyżki. Dziesięć spółek wycenianych jest w raportach średnio wyżej niż przez rynek. To m.in.: Allegro, Asseco Poland, Lotos, LPP, Cyfrowy Polsat czy Orange Polska.

Sytuacja na globalnych rynkach też nie daje podstaw do dużego optymizmu. Po fali dynamicznych zwyżek, które obserwujemy od marca 2020 r., powszechne jest oczekiwanie solidnej korekty. Rynkom akcji nie sprzyja też otoczenie makro, w tym wysoka inflacja i rosnące stopy procentowe. Uderzają w szczególności w spółki technologiczne i podbijają rentowność obligacji skarbowych.

Ta sytuacja ma też jednak drugie oblicze: rosnące ceny pomagają m.in. spółkom surowcowym, a wyższe stopy procentowe wynikom banków. Paradoksalnie więc to, co niekorzystne dla rynków akcji, spółkom dominującym w rodzimym indeksie blue chips może sprzyjać.

Tymczasem na horyzoncie jest marcowa rewizja składu wskaźników. Czy należy spodziewać się dużych przetasowań?

– Zakładam, że Mercator i Tauron wypadną z indeksu. Ich miejsce zajmie raczej na pewno mBank, a o drugą pozycję powalczą firmy Pepco i Alior – uważa Maciej Marcinowski, ekspert z Trigon DM.