Z dnia na dzień pogarsza się gospodarcza sytuacja na Białorusi. Najnowsze informacje portalu Karta 77 mówią o tym, że ludzie zaczęli gromadzić zapasy jedzenia. Najbardziej wykupują cukier i olej roślinny.
Wg. prognoz cukier ma podrożeć do 8 tys. rubli kilo (7,17 zł), a olej do 11 tys./l (9,86 zł). Nic dziwnego, że z mińskich supermarketów wynoszono w piątek i sobotę olej skrzynkami, a cukier po 5 kg. W piątek wieczorem w niektórych sklepach tych towarów zabrakło.
Ministerstwo handlu ogłasza uspokajające komunikaty, iż w sklepach niczego nie brak.
- Prosimy obywateli nie ulegać niezdrowym plotkom - przekonywała Ludow Jazopczik z ministerstwa.
Chodzi o nasilające się od marca pogłoski o dewaluacji białoruskiego rubla.
Finanse kraju są w fatalnym stanie. W rezerwie jest tylko 3,7 mld dol. ( z tego ok. 1 mld dol. w walutach), a zadłużenie wynosi ponad 28 mld dol. (stan na 1 stycznia) z tego 10 mld dol. to długi państwa.
W piątek banki przestały w ogóle sprzedawać waluty. Bank centralny wydał oświadczenie nakazujące bankom sprzedaży tych walut, które kupiły od ludności.
Problem w tym, że nikt nie chce sprzedawać, a wszyscy chcą kupować. Według banku centralnego Białorusini zgromadzili już 11 mld dol., mają więc ich więcej niż państwo.