Dla polskiego rynku nowych aut miniony rok okazuje się wyjątkowo słaby. Liczba rejestracji spadła w porównaniu z rokiem wcześniejszym o 12,34 proc. – do niecałych 275 z prawie 314 tys. sztuk. Na 15 marek o największej sprzedaży zaledwie czterem udało się poprawić ubiegłoroczny wynik. Wyjątkowo fatalnie wygląda podsumowanie grudnia: według Instytutu Samar liczba rejestracji w minionym miesiącu poszybowała w dół o ponad 34 proc. – Przyczyny spadku tkwią w splocie kilku czynników, takich jak niepewna sytuacja gospodarcza i wprowadzone z początkiem ub. roku zmiany w VAT – twierdzi prezes Samaru Wojciech Drzewiecki.
Ale ten rok może okazać się jeszcze gorszy. W przypadku pogorszenia się stanu polskiej gospodarki w 2012 roku będziemy mieli do czynienia z kolejnymi spadkami sprzedaży, a liczba rejestracji nowych aut może spaść do poziomu 250 tys. sztuk. Jeśli jeszcze utrzyma się wysoki kurs euro, spadki mogą sięgnąć poziomu 220 – 200 tys. sztuk.
Liderem polskiego rynku pozostaje Skoda, nieprzerwanie utrzymująca się na pierwszej pozycji od przeszło 30 miesięcy. Na kolejnych miejscach znalazły się Ford, Opel i Volkswagen, następnie Toyota i Fiat. Te dwie ostatnie marki odnotowały w ubiegłym roku bardzo duże, aż dwucyfrowe spadki sprzedaży. Natomiast mocno poprawiły wyniki Nissan oraz Chevrolet – odpowiednio o blisko 15 i 24 proc. Dla tego ostatniego był to nawet rekordowy rok w historii marki w Polsce.
Bessa dotknęła także rynek aut używanych. Prywatny import skurczył się w porównaniu z ub. rokiem o ponad 67,8 tys. sztuk, tj. o 9,4 proc., do poziomu niecałych 654,4 tys. aut. Głównymi przyczynami były rosnące koszty importu (słaby złoty). Ale także wzrost kosztów utrzymania, większe ryzyko utraty pracy i malejąca oferta tanich, lecz młodszych wiekiem aut na rynkach Europy Zachodniej.
Według szacunków międzynarodowych firm analitycznych, sprzedaż nowych samochodów w Europie w 2012 roku raczej nie utrzyma się na obecnym poziomie. – Europę czeka recesja, a sprzedaż aut z pewnością spadnie – twierdzą analitycy Citigroup. Ich zdaniem fatalną sytuację na rynku motoryzacyjnym odczują przede wszystkim PSA Peugeot Citroen, Renault SA oraz Fiat. PwC przewiduje na przyszły rok spadek sprzedaży aut o 4 proc., do ok. 13 mln z 15 mln w roku 2011. Ten rok ma być piątym kolejnym rokiem spadku od 2007, kiedy to sprzedano aż 16 mln aut.
Peugeot, Citroen, Fiat i Renault są dlatego w tak trudnej sytuacji, że nadal najbardziej uzależnione są od rynku europejskiego. W przypadku Peugeota jest to 73 proc. jego sprzedaży (między innymi z tego powodu stracił wczoraj stanowisko szef obydwu marek Jean Marc Gales, którego zastąpił Frederic Saint-Geours). W planach jest drastyczna redukcja zatrudnienia. Udział rynku europejskiego w sprzedaży Renaulta wynosi 70 proc. a Fiata nadal 54 proc. Włoski koncern ratuje w tej chwili produkcja w Brazylii oraz fuzja z Chryslerem, który korzysta z boomu w USA. Pieniądze straci w tym roku w Europie także General Motors, któremu nie uda się wypełnić prognoz z wiosny 2011, kiedy szefowie koncernu obiecywali, że w tym roku Opel i General Motors Europe wyjdą na zero. Ponad 300 mln dol. strat będzie miał w Europie Ford, i to w sytuacji, kiedy kosztem producentów francuskich udało mu się zwiększyć udział w rynku. Toyota także ma kłopoty: ubiegłoroczna sprzedaż w Europie wyniosła 505,888 tys. aut, czyli o 8 proc. mniej niż rok temu.
Prezes Fiata Sergio Marchionne nie ukrywał w rozmowie z „Automotive News", że nie będzie w stanie szybko dojść do sprzedaży w wysokości 6 mln aut, które były gwarancją utrzymania się w światowej czołówce producentów. Na rok 2014 Marchionne planuje sprzedaż w wysokości 4,9 mln aut.
Z kolei dyrektor generalny Renault Carlos Tavares nie ma złudzeń, że sytuacja się poprawi. – W ostatnich tygodniach widać dokładnie, że tendencje na rynku są dokładnym powtórzeniem sytuacji z jesieni i zimy 2008 roku. To wyjątkowo trudna sytuacja – mówi.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: d.walewska@rp.pl a.wozniak@rp.pl
Opinia: Chung Mong-Koo prezes Hyundai Motor Group
Nasze plany na rok 2012 przewidują 7 milionów sprzedanych aut. W tym celu poprawiliśmy komunikację pomiędzy fabrykami w różnych krajach. Ale mam świadomość, jak trudno będzie zwiększyć sprzedaż, gdy gospodarka będzie przeżywać kłopoty, a konkurencja stanie się bardziej zażarta. Chcemy jednak wykorzystać ten czas na umocnienie naszej pozycji globalnego koncernu. Pomogą nam w tym trzecia fabryka Bejing Hyundai oraz nowe linie w Brazylii, gdzie produkcja rozpocznie się w tym roku. W ten sposób przezwyciężymy spowolnienie w Europie.
Maleją wpływy z vat
Na spadku sprzedaży traci budżet
Zmniejszenie sprzedaży samochodów uderza w budżet państwa. Według szacunków Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego tegoroczny spadek sprzedaży kosztował przeszło pół miliarda złotych. Tyle bowiem wyniosłaby akcyza wraz z VAT od prawie 39 tys. pojazdów, o które skurczył się ubiegłoroczny rynek. Tymczasem w przypadku realizacji czarnego scenariusza na rok 2012 wpływy do budżetu mogą się jeszcze bardziej zmniejszyć – o kolejne ćwierć miliarda złotych. Na słabnącym rynku traci także zatrudniająca blisko 50 tys. osób branża dilerów, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat zainwestowała w rozwój sieci salonów ok. półtora mld euro. To blisko 1 tys. przedsiębiorstw (97 proc. to firmy rodzinne) prowadzących ok. 2 tys. punktów sprzedaży. W ubiegłym roku jej rentowność dramatycznie się pogorszyła. Utrudnia to spłatę kredytów zaciągniętych na budowę salonów. A finansowano nimi blisko trzy czwarte inwestycji. Pogłębienie spadku sprzedaży może się odbić na zatrudnieniu w salonach: każde 10 tys. aut daje pracę dla półtora tysiąca osób. Płytki rynek osłabia również szanse na nowe inwestycje w produkcję aut. Strategia inwestowania zakłada, że nowe fabryki stawia się tam, gdzie sprzedaje się produkt.