O tym jak pobudzić współpracę gospodarczą między Polską a Izraelem rozmawiał podczas wizyty w siedzibie Pracodawców RP Zvi Oren, prezydent Stowarzyszenia Producentów Izraela. Instytucja, której szefuje Oren jest największym zrzeszeniem skupiającym pracodawców w Izraelu. W jej skład wchodzą firmy działające w sektorze budowlanym, elektronicznym, metalurgicznym, a także przetwórczym, żywnościowym oraz odzieżowym.
Zdaniem Zvi Orena, obecny poziom obrotów handlowych jest niewystarczający.
-Aby zmienić ten stan rzeczy, przygotowany zostanie elastyczny plan działań dostosowany do potrzeb przedsiębiorców z obu krajów - mówił Izraelczyk.
- Największa i najstarsza organizacja polskich pracodawców gotowa jest włączyć się w poprawianie polsko-izraelskiej współpracy biznesowej - przekonywał prezydent Pracodawców RP Andrzej Malinowski.
Wymiana handlowa Izraela z Polską od pięciu lat nie zmienia się. W zeszłym roku nasze obroty wyniosły 761 mln dolarów, podczas gdy w 2008 r. były na poziomie 752 mln dol.
- To dramatycznie mało. To mniej niż wynosi handel z naszymi palestyńskimi sąsiadami. - mówił Oren. - Mamy zamiar podjąć kroki, by ją poprawić. W ciągu dwóch lat powinniśmy być gotowi ją podwoić - przekonywał.
Jak podkreślił, przyjechał do Polski, by zidentyfikować główne przeszkody, które stoją na drodze do bardziej intensywnej współpracy naszych przedsiębiorstw
Oren i Malinowski zgodzili się, że poprawa relacji gospodarczych uzależniona jest przede wszystkim od zmniejszenia gospodarczych regulacji narzucanych przez Unię Europejską, ale także przez rząd polski i Izraela. Zaapelowali o podjęcie odpowiednich działań deregulacyjnych. Jak bowiem podkreślono w trakcie spotkania: decydenci polityczni muszą zrozumieć, że podatki płacą tylko przedsiębiorcy odnoszący sukcesy.
- Pierwszą barierą do pokonania jest brak informacji. My nie wiemy wystarczająco dużo o waszym rynku, a wy o naszym - podkreślił Oren. Jako przykład podał fakt, że nie wiedział, że w Polsce mamy przemysł obronny, mimo że gdy był generałem w izraelskiej armii, zajmował się systemami obronnymi. - Jeśli chcecie rozwijać wasz przemysł militarny, nie sądzę, że którykolwiek kraj na świecie, poza Stanami Zjednoczonymi, jest lepszym adresatem niż my - oświadczył.
Izraelczyk wskazał też, że między polskimi a izraelskim przedsiębiorstwami nie ma kanałów biznesowych, dzięki którym łatwiejsze byłoby nawiązywanie współpracy. - Rozwiązanie tych problemów nie jest skomplikowane. Potrzeba tylko rozmowy na ten temat - ocenił.
Jego zdaniem większą wymianę mogliby zapewnić m.in. producenci z branż: sprzętu medycznego, uzdatniania wody, recyklingu, biotechnologii, a także energetyki. Zastrzegł, że nie sądzi, by transfer mógł dokonywać się tylko z Izraela do Polski, ale też w drugą stronę.
Izraelska gospodarka mimo światowego kryzysu rozwija się relatywnie dość dynamicznie. W 2012 r. wzrost PKB kraju, według Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wyniósł 3,1 proc. W kolejnych latach ma być jeszcze lepiej.
Prezes stowarzyszenia producentów uważa, że taki stan ekonomii, mimo spowolnienia na świecie, wynika z odpowiedniej struktury izraelskiego eksportu.
W trakcie rozmów zwrócono także na niemal bliźniacze problemy rynków pracy i edukacji zawodowej, włączając w to problemy wynikające z niedostosowania kodeksu pracy do rzeczywistości.
Szef stowarzyszenia producentów w Izraelu rozmawiał też z z wicepremierem Januszem Piechocińskim. Ponadto miał spotkanie w Kancelarii Prezydenta oraz w izbach gospodarczych m.in. KIG.
Stowarzyszenie Producentów Izraela (MAI), to niezależna organizacja przedsiębiorców, w szczególności przemysłowców, reprezentująca przedsiębiorstwa prywatne, państwowe i należące do kibuców. Organizacja uczestniczy w procesie legislacyjnym w kwestiach takich jak prawo pracy i eksport. 2000 bezpośrednich i pośrednich członków MAI generuje ponad 90% produkcji przemysłowej Izraela. Prezydent MAI jest także przewodniczącym Federacji Izraelskich Organizacji Ekonomicznych, która zrzesza przedstawicieli praktycznie wszystkich sektorów izraelskiej gospodarki.