Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie zmiany w Pracowniczych Planach Kapitałowych proponuje rząd.
  • Czy zdaniem ekspertów należy zmieniać PPK.
  • Dlaczego oficjalne dane o sukcesie PPK są mylące.
  • W jaki sposób planowane modyfikacje w PPK mogą wpłynąć na zaufanie do długoterminowego oszczędzania.

Zgodnie z przepisami raz na cztery lata odbywa się przegląd funkcjonowania Pracowniczych Planów Kapitałowych. Poprzedni, pierwszy przegląd programu miał miejsce w 2022 r., a w jego efekcie do ustawy o PPK nie wprowadzono żadnych zmian. Do końca tego roku musi się zakończyć drugi przegląd. Rząd wziął go pod lupę. W czwartkowej gazecie opisaliśmy, jak ocenia PPK i jakie propozycje ich zmiany prześle Sejmowi.

Przypomnijmy, że zdaniem rządu PPK odniosły sukces, ich rozpoznawalność i znaczenie rosną. Aby ten proces jeszcze wzmocnić, rząd proponuje zmiany w zapisie pracowników do PPK i w sposobie inwestowania ich pieniędzy. Automatyczny zapis pracowników do PPK zamiast, jak obecnie, raz, miałby się odbywać co trzy lata. Dzięki temu w programie miałoby pozostawać więcej pracowników. Dodatkowo autozapisem byłyby objęte osoby między 55. a 70. rokiem życia, a nie tylko, jak dzisiaj, w wieku 18–55 lat. Dziś osoby w wieku 55–70 lat mogą być zapisane do PPK wyłącznie na swój pisemny wniosek. Nowością jest także propozycja umożliwienia uczestnictwa w tym programie osobom w wieku powyżej 70 lat. To chyba najważniejsze propozycje zmian. Ale rząd poddaje też pod rozwagę Sejmu pewne zmiany w zasadach inwestowania oszczędności uczestników PPK. Chodzi m.in. o zmianę limitów struktury portfela akcyjnego, w tym zmianę proporcji między różnymi segmentami spółek giełdowych. Jest też propozycja umożliwienia lokowania środków PPK w fundusze rynku prywatnego. Co o tym sądzą eksperci rynku finansowego i emerytalnego?

Czytaj więcej

Rząd dobrze ocenia program PPK. Ale proponuje kilka ważnych zmian

Zmieniać czy nie zmieniać PPK? Pamiętać o OKI

– W ramach przeglądu zabrakło propozycji dotyczącej waloryzacji zasileń ze środków publicznych, zwłaszcza dopłaty rocznej. Wysokości dopłaty rocznej oraz wpłaty powitalnej zostały ustalone na samym początku tworzenia PPK, czyli ponad 8 lat temu, a ustawa nie przewiduje ich waloryzacji – mówi Oskar Sobolewski, ekspert emerytalny i rynku pracy HRK Payroll. – Wśród postulatów zabrakło mi również narzędzia mającego na celu premiowania osób, które decydują się pozostać w PPK, czyli nie dokonują zwrotów pieniędzy z tego programu przed osiągnięciem wieku emerytalnego– dodaje.

Zdaniem Marcina Materny, CFA, doradcy inwestycyjnego, dyrektora departamentu analiz w Millennium Domu Maklerskim, lepiej zostawić PPK w spokoju i nic w nich nie zmieniać. Owszem, przydałaby się waloryzacja premii od państwa i zachęty podatkowe, ale na to pieniędzy w budżecie nie ma. – Program działa. Teraz wszystkie ręce na pokład przy popularyzacji OKI – mówi Marcin Materna. Jego zdaniem zmiany w PPK mogą wywołać wrażenie, że państwo coś majstruje po to, by sięgnąć po ich pieniądze. Przy i tak niskim zaufaniu obywateli do programów długoterminowego oszczędzania mogłoby to przynieść więcej szkód niż pożytku. – Jeśli rząd chce pobudzić inwestycje Polaków, to niech nie zabiera im pieniędzy choćby poprzez niewaloryzowanie progu podatkowego i dyskryminowanie osób na etacie przy poborze składki zdrowotnej – przekonuje Marcin Materna. – Można łatwo policzyć, ile pieniędzy trafiłoby na rynek kapitałowy, gdyby każdy Polak odprowadzał składkę w wysokości, do jakiej są uprawnieni prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą na ryczałcie, albo gdyby każdy płacił takie podatki jak informatycy. Może tu lepiej pogrzebać, a nie akurat przy PPK – dodaje.

Jego zdaniem zmienianie PPK może wywołać w głowach potencjalnych klientów OKI przekonanie, że „i tak wszystko ukradną” albo w lżejszej wersji „manipulowali przy OFE, teraz manipulują przy PPK, więc przy OKI też pewnie ktoś kiedyś będzie próbował”. – To przekonanie w pewnym stopniu i tak wpływa negatywnie na wszelkie programy emerytalne. Autorzy pomysłu OKI raczej by nie chcieli, żeby dotknęło także ich produkt – mówi dyrektor departamentu analiz w Millennium Domu Maklerskim.

Ekspert: Do przeglądu PPK można było podejść ambitniej

W ocenie dr. Marcina Wojewódki, prezesa zarządu Instytutu Emerytalnego, projekt drugiego przeglądu Pracowniczych Planów Kapitałowych nie zachwyca. – Otóż o ile dosyć dobrze opisuje część problemów obecnego systemu, to jednocześnie proponuje rozwiązania, które w niewielkim stopniu na te zidentyfikowane problemy odpowiadają. Dokument w dużej mierze jest raportem o rzekomym sukcesie PPK, uzupełnionym o kilka propozycji punktowych zmian legislacyjnych. Tymczasem po siedmiu latach działania programu PPK potrzebny jest już nie przegląd wdrożenia, lecz przegląd jego realnej skuteczności jako mechanizmu długoterminowego oszczędzania na starość. A z tym już różnie bywa – mówi Marcin Wojewódka.

Szef Instytutu Emerytalnego zarzuca autorom przeglądu nierzetelność w podejściu do partycypacji pracowników w PPK. – Ostrożniej z jej liczeniem, bo niedługo przeskoczycie 100 proc. – mówi dr. Wojewódka. I wylicza, że gdyby 4,47 mln osób uczestniczących dziś w tym programie miało odpowiadać ponad 62 proc. partycypacji, to oznaczałoby, że do udziału w tym programie uprawnionych jest 7,2 mln pracowników. Tymczasem twórcy PPK mówili, że program ten jest adresowany do ponad 11 mln osób. Różnica bierze się stąd, że dane z przeglądu odnoszą się tylko do pracowników firm, które uruchomiły u siebie PPK, a nie do wszystkich uprawnionych. Gdyby wziąć je pod uwagę, partycypacja byłaby w okolicach 40 proc. Nie byłaby więc tak wysoka.

Czytaj więcej:

Kadry i Płace Pracodawca tylko wyjątkowo pośredniczy w transferze środków

Pro

W ocenie Marcina Wojewódki zwiększenie częstotliwości autozapisu do PPK nie jest panaceum na tę bolączkę tego programu. – Skrócenie cyklu z czterech do trzech lat oraz objęcie automatyzmem osób w wieku od 55 do 70 lat może oczywiście zwiększyć liczbę uczestników, ale to nie rozwiązuje problemu trwałości oszczędzania. Projekt przeglądu sam pokazuje, że w 2025 r. z możliwości zwrotu skorzystało 408,4 tys. osób, czyli 8,2 proc. uczestników, a od początku działania PPK w formie zwrotów wycofano 7,7 mld zł. Jeżeli co kilka lat system będzie skuteczniej zapisywał ludzi, którzy następnie równie skutecznie będą środki wycofywać, będziemy poprawiali statystykę wejścia do programu, a nie jego funkcję emerytalną. To trochę jak z dziurawą wanną – tłumaczy szef Instytutu Emerytalnego.

Kontrowersyjna w jego ocenie jest próba przenoszenia odpowiedzialności za poziom partycypacji w PPK na pracodawców. – Projekt stwierdza, że tam, gdzie pracodawcy prezentują pozytywne podejście do PPK i aktywnie promują program, partycypacja jest wyższa. To może być prawdą, ale dokument nie pokazuje, czy mamy do czynienia z zależnością przyczynową, czy jedynie z korelacją. Poziom uczestnictwa w PPK może zależeć od wielu czynników, w tym wysokości wynagrodzeń, wieku załogi, branży, lokalizacji, stabilności zatrudnienia czy wreszcie szeroko rozumianej kultury organizacyjnej. Tymczasem wnioskiem z  Przeglądu jest oczekiwanie jeszcze większego zaangażowania pracodawców. To bardzo wygodne dla państwa, ale niekoniecznie sprawiedliwe dla firm, które już dziś ponoszą duży ekonomiczny koszt finansowania wpłat do PPE oraz koszty administracyjnej obsługi programu – mówi Marcin Wojewódka.

Ekspert chwali proponowane ujednolicenie przedawnienia roszczeń, elektronizację wskazania osób uprawnionych, możliwość zmiany umowy o prowadzenie PPK po zmianie umowy o zarządzanie oraz rozszerzenie danych przekazywanych Portalowi PPK. W jego ocenie są to zmiany niewątpliwie użyteczne, ale chyba jednak dosyć drugorzędne. Nie rozwiązują problemu, który projekt sam nazywa istotną barierą, zwłaszcza dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw.

– Drugi przegląd PPK mógłby być dużo ambitniejszy. Nie ma potrzeby burzenia podstaw PPK, ale nie wystarczy też skrócić częstotliwości autozapisu, aby skutecznie i sensownie poszerzyć grupę objętą PPK. Potrzebne są poważniejsze reformy, takie jak faktyczne ograniczenie skali przedwczesnych zwrotów, rzeczywista deregulacja obsługi po stronie pracodawców czy stworzenie docelowego modelu wypłat po 60. roku życia. Myślę, że PPK potrzebują dziś mniej marketingu sukcesu, a więcej odpowiedzi na pytanie, czy za dwadzieścia–trzydzieści lat rzeczywiście będą istotnym źródłem dochodu polskich emerytów. Tego najważniejszego chyba pytania projekt przeglądu niestety na razie nie rozstrzyga – podsumowuje dr. Marcin Wojewódka.