Były minister finansów, dwukrotny wicepremier i były prezes Narodowego Banku Polskiego był gościem audycji „Gość Radia ZET”. Pytany o możliwość finansowej katastrofy odpowiedział przecząco, ale podkreślił, że Polska zmaga się z największym deficytem w UE, w związku z czym rosną koszty obsługi długu – relacjonuje „Wprost”.

Czytaj więcej

Koniec całkowicie darmowego Gemini dla każdego. Google zmienia zasady już za 3 dni

- Mamy największy deficyt w Europie. W związku z tym rosną koszty obsługi długu, bo trzeba czymś to finansować – skomentował Leszek Balcerowicz, podkreślając, że „dane biją po oczach”, z racji tego, że „koszty obsługi długu w 2001 roku wynosiły 29,1 mld złotych, a w obecnym roku będą przekraczały 106 mld”. - Tego nie da się utrzymać bez nieprzyjemnej konsekwencji – podkreślił byłyprezes NBP.

Skala deficytu i rosnące koszty zadłużenia są powodem do niepokoju

Balcerowicz przywołał dane, zgodnie z którymi koszty obsługi długu wynosiły w 2001 roku 29,1 mld zł, a w bieżącym roku mają przekroczyć 106 mld zł. W jego ocenie dalsze utrzymywanie takiego wzrostu będzie miało niekorzystne konsekwencje. Stwierdził również, że ograniczanie deficytu powinno polegać na redukcji wydatków, a nie kolejnych podwyżkach podatków.

Czytaj więcej

Po latach życia w Polsce wracają do Ukrainy mimo wojny. „Nie czułam się tu jak u siebie”

Balcerowicz: 800 plus i dodatkowe emerytury do likwidacji

Balcerowicz jednoznacznie poparł likwidację 800 plus, wskazując, że funkcjonują już zasiłki rodzinne. Program ocenił jako ruch populistyczny ze strony PiS i utrzymany przez kolejną ekipę rządzącą. Były wicepremier zakwestionował również finansowanie programu kosztem zadłużania państwa. W dalszej części rozmowy z Radiem ZET opowiedział się także za zniesieniem 13. i 14. emerytury.