Samorządy zwalniają kupców od nowego roku z opłat targowych. Uchwały w tej sprawie podjęto już w Warszawie, Poznaniu i Gdańsku. W Lublinie handel będzie darmowy w części miasta.

– Jest to gest w kierunku kupców i małych przedsiębiorców, którzy co miesiąc zyskają do kilkuset złotych. Jestem przekonana, że ta uchwała przyczyni się do wsparcia i rozwoju handlu targowiskowego jako formy działalności rodzinnej i lokalnej – twierdzi Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.

– Zależy nam na wspieraniu lokalnego handlu. Zmniejszenie kosztów działalności prowadzonej na targowiskach, jarmarkach czy bazarach na pewno będzie takim wsparciem dla gdańskich kupców. Korzystamy z możliwości, jaką daje nam zmiana ustawy – podkreśla Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska.

Przyzwolenie ustawowe

Chodzi o nowelizację ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw, która wejdzie w życie 1 stycznia 2016 r. Daje ona gminom możliwość wyboru – mogą pobierać nadal lub zrezygnować z części opłat lokalnych.

– Do tej pory się zdarzało, że wojewodowie uznawali uchwały przewidujące zerową stawkę opłaty za nieważne. Samorząd powinien mieć jednak swobodę w ich ustalaniu – podkreśla Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.

Starczy na składki

Zniesienie opłat to spełnienie postulatów środowiska kupieckiego.

– Walczyliśmy o to sześć lat. Cieszę się, że wreszcie miasta je znoszą. Kupcy to osoby samozatrudnione. Zniesienie opłat sprzyja więc likwidacji bezrobocia. A gminy często nie mogą sobie poradzić z dzikim handlem. Od handlujących nielegalnie nie pobierają więc opłat – mówi Bożena Kolba, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kupców i Drobnej Wytwórczości. I dodaje, że pracujący legalnie muszą płacić 300–500 zł miesięcznie. Tyle czasem wystarcza, aby opłacić ZUS.

Budżet nie ucierpi

W Warszawie opłata targowa pobierana jest obecnie od wszystkich osób sprzedających na targowiskach znajdujących się poza budynkami. Przykładowe stawki takiej opłaty wynoszą 8 zł za jeden dzień sprzedaży artykułów spożywczych i przemysłowych, a 12 zł za sprzedaż z pojazdu do 3,5 tony.

Opłaty najczęściej nie stanowiły ważnego źródła dochodów dla gmin.

– Szacuje się, że ubytek w dochodach budżetu gminy w związku z odstąpieniem od wprowadzenia opłaty targowej na terenie Gdańska, po odjęciu kosztów poboru, wyniesie około 600 tys. zł – uważa Anna Dobrowolska z gdańskiego referatu prasowego.

W Warszawie zyski z opłaty targowej w 2014 r. wyniosły 5 mln zł, co stanowi zaledwie 0,036 proc. dochodów budżetowych ogółem.

– Są jednak samorządy, dla których opłaty to bardzo ważna część budżetu. Tak jest na przykład w Łęknicy czy Słubicach. One z opłat zapewne nie zrezygnują – przewiduje Andrzej Porawski.

– Także w Sandomierzu dochody z opłat targowych są istotne. W zeszłym roku przekroczyły 5 proc. całego budżetu miasta – mówi Andrzej Gajewski, sekretarz miasta.

Opinia dla „rz"

Stefan Płażek, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego UJ, adwokat

Opłata targowa będzie fakultatywna. Rada gminy, znając specyfikę lokalnego rynku, może więc sama zadecydować, co będzie dla niej korzystne – zniesienie opłaty czy jej pobieranie. Samorządy często miały problemy z poborem. Ich egzekwowanie najczęściej się komuś zleca. A to z kolei generuje koszty. Wpływy z opłat targowych zazwyczaj nie stanowią więc poważnej części dochodów. Ich zniesienie może zaś sprzyjać rozwojowi przedsiębiorczości. Lepiej przecież mieć wśród mieszkańców więcej kupców niż liczących na świadczenia bezrobotnych.

Zniesienie opłat targowych może nieść też dla samorządu korzystne zmiany wizerunkowe.