– Jesteśmy gotowi do pełnego uwolnienia prywatnego biznesu związanego z formowaniem kapitału ludzkiego, wykształceniem i ochroną zdrowia od podatku dochodowego – zapowiedział publicznie pierwszy wicepremier Rosji Igor Szuwałow.
Pomysł ma poparcie szefowej resortu rozwoju gospodarczego Elwiry Najbillinej, która nazwała go “bezpiecznym”. Zarówno prywatna edukacja, jak i lecznictwo to w Rosji wciąż bowiem margines na rynku usług. Obie branże zmonopolizowane są przez państwowe molochy i obie nie dają dochodów do budżetu. Natomiast bardzo obciążają wydatki kraju.
[wyimek][srodtytul]66,6 mld dol.[/srodtytul] na tyle rocznie szacowany jest w Rosji rynek usług związanych ze zdrowiem i edukacją[/wyimek]
Kreml zdaje też sobie sprawę, że jakość jest wielkim problemem i lecznictwa, i edukacji. – Nie ma usług dobrej jakości w obu dziedzinach. Od lat 90. ich poziom jest z roku na rok coraz niższy. Dlatego, gdy myślimy o ich poprawie i rozwoju, racjonalne jest uwolnienie od podatków, by biznes miał z czego inwestować – mówi jeden z urzędników na łamach “Kommiersanta”.
Pierwszy krok zrobił już prezydent Dmitrij Miedwiediew, podpisując w minionym tygodniu dokument umożliwiający prywatnym szkołom otrzymywanie tzw. bonu szkolnego. Dotąd utrzymują się one wyłącznie z czynszu, co czyni je niedostępnymi dla większości rosyjskich rodzin.
Rząd Putina rozważa także dopuszczenie prywatnego lecznictwa do pieniędzy z państwowego funduszu obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych.
A jest o co powalczyć. Obroty w usługach związanych ze zdrowiem i edukacją szacowane są na ok. 2 bln rubli rocznie (66,6 mld dol.). Kreml chce, by w ciągu 5 – 10 lat prywatne stało się 15 proc. usług w obu tych sektorach.