Aktualizacja programu konwergencji jest dokumentem, jaki co roku muszą składać w Brukseli wszystkie państwa członkowskie, aby pokazać, w jakim stopniu spełniają one warunki określone w traktacie z Maastricht. Polska miała czas na przesłanie programu do Komisji Europejskiej do końca stycznia. Tego terminu nie dotrzymała. – Przesunęliśmy trochę termin przyjęcia tego dokumentu przez rząd, aby był on w pełni spójny z planem rozwoju i konsolidacji finansów, który w piątek przedstawił premier Donald Tusk – mówi Michał Boni, szef zespołu doradców premiera.

Program zakłada przede wszystkim ścieżkę ograniczenia deficytu. – Z naszych ostatecznych wyliczeń wynika, że w 2009 roku deficyt sektorów rządowego, samorządowego i ubezpieczeniowego wyniósł 7,2 proc. – mówi „Rz” wiceminister finansów Ludwik Kotecki. Jeszcze we wrześniu, gdy rząd wysyłał szacunki do Brukseli, był przekonany, że nie przekroczy on 6,3 proc. PKB.

[wyimek]25 procent wydatków budżetu obejmą reguły ograniczające ich duży wzrost[/wyimek]

– W tym roku będzie trochę niższy, ale niewiele, i wyniesie 6,9 – 7,0 proc. – wylicza Kotecki. – Większą obniżkę planujemy w 2011 roku, ale nie za dużą, no i radykalne zejście prognozujemy na 2012 rok, kiedy skończą się już wszelkie inwestycje publiczne związane z Euro 2012 – dodaje.

Plan przedstawiony w piątek jest politycznym scenariuszem działań rządu. Jego realizacja ma pomóc Polsce w obniżeniu nadmiernego deficytu i narosłego w ostatnim czasie długu.

Na razie jedynymi konkretnymi narzędziami do osiągnięcia tych celów jest wprowadzenie reguły wydatkowej ograniczającej wzrost wydatków państwa w kolejnych latach do 1 proc. ponad poziom inflacji oraz konsolidacja finansów publicznych zakładająca pełną kontrolę przepływów pieniędzy przez ministra finansów.