Z dzisiejszych danych wynika, że w przemyśle mamy wzrost płac nieuzasadniony wzrostem wydajności. Emigracja Polaków spowodowała spadek bezrobocia, ale przez to pracownikom trzeba więcej płacić. I to właśnie może być źródło wzrostu cen = drożyzny.
Wydajność pracy w przemyśle w pierwszym półroczu była o 5 proc. wyższa niż przed rokiem. Wynagrodzenie w przemyśle bez wypłat z zysku wzrosło w tym czasie o 11,9 proc.
We wczorajszej debacie, do której doszło na wniosek PiS i Lewicy wskazywano na różne przyczyny wzrostu cen. Gorzej było ze sposobami na zastopowanie „drożyzny”. Rozwiązania szuka się w Indiach i Chinach.
Co więcej, nawet co do faktu istnienia zjawiska drożyzny z Sejmie nie ma jednomyślności. Posłowie zgadzają się tylko co do wzrostu cen.Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej (PSL): Płace Polaków rosną trzykrotnie szybciej, niż ceny. Najlepszą rekompensatą wzrostu cen jest dobra płaca za pracę.
Zbigniew Chlebowski, szef klubu PO:
W Polsce używa się określenia drożyzna na potrzeby medialnej debaty i straszy się nim Polaków. Równolegle z wzrostem cen żywności, paliw i inflacji rosną też płace. Są też towary i usługi, które tanieją, np. materiały budowlane, mieszkania i domy.
Elżbieta Rafalska (PiS):
Ceny energii w Polsce są, po Słowacji i Włoszech, jednymi z najwyższych w UE. Również stawka akcyzy jest jedną z najwyższych w Europie.
Grzegorz Napieralski i Anna Bańkowska (Lewica):
Realną pomocą dla najbiedniejszych byłby "dodatek drożyźniany", który, wobec rosnących cen, pozwoliłby przeżyć rodzinom najgorzej sytuowanym.
Marek Borowski (SdPl):
Problem inflacji pojawi się on, jeśli w przyszłym roku indeks wzrośnie i doprowadzi do spadku aktywności gospodarczej i powrotu bezrobocia.
Jacek Kapica, wiceminister finansów:
Decyzja rządu o niezmniejszaniu akcyzy zawartej w cenie paliw była słuszna, bo nie przełożyłaby się na spadek cen paliw na stacjach. Od najwyższego poziomu ceny hurtowe benzyny spadły 5 proc., a w detalu jedynie o 0,5 proc.