Od carskich czasów wiadomo, że w Rosji kto na państwowej posadzie siedzi, tego się bieda nie ima. Potwierdzają to najnowsze dane o urzędniczych zarobkach za 2010 r opublikowane dziś przez Rosstat.

Armia urzędników państwowych liczy w Rosji ponad 350 tys. ludzi. Ich śr. płaca wzrosła w minionym roku o 4,3 proc. do prawie 61 tys. rubli (6060 zł).

Najlepiej zarabiali urzędnicy Federalnej Agencji ds dostaw uzbrojenia, choć ich pobory spadły o 7,5 proc. Wyniosły (bez dopłat socjalnych) - 135 tys. rubli miesięcznie (14 tys. zł).

Ponad 104 tys. rubli (10,3 tys. zł) czyli o 4 proc. mniej niż w 2009 r zarabiało się na posadach w kancelarii premiera; znacznie mniej było u prezydenta - 86 tys. rubli (8500 zł).

Najwyższy wzrost zarobków był w resorcie obrony. Płace wzrosły tu półtora raza do 81 tys. rubli (8047 zł).

Na drugim biegunie znajdują się urzędnicy Federalnej Służby Więziennej. Dostają ok. 30 tys. rubli miesięcznie (2980 zł) a ich pobory spadły w ciągu roku aż o 27 proc. Można by rzec, jakie więzienia, taka płaca.

W końcu 2010 r Duma zamroziła na trzy lata podwyżki płac urzędników państwowych. Pójdą w górę dopiero w 2014 r.