Reklama

Mrożek nieznany

„Życie warte jest życia" Pawła Chary przełamuje stereotyp pisarza mruka.

Aktualizacja: 11.10.2015 21:03 Publikacja: 11.10.2015 20:51

Na temat mrukliwości zmarłego dwa lata temu autora „Tanga" krążyły legendy. Dziwiły mnie również dlatego, że mając okazję pracować przez tydzień w jury festiwalu R@port pod kierownictwem Sławomira Mrożka, miałem zaszczyt odczuć, że gdy chce, rozmawia, żartuje, a nawet odgrywa różne komiczne sytuacje z przeszłości.

Znakomity również pod względem artystycznym dokument Pawła Chary, sekretarza pisarza w ostatnich jego latach, przekonuje, że ludzie, których towarzystwo wybrał Mrożek – mogli liczyć na żywiołowego rozmówcę. Pomimo skutków afazji, którą boleśnie przeszedł.

Latem minionego roku na Krakowskim Przedmieściu można było oglądać niesamowite portrety Mrożka autorstwa Pawła Chary. Obrazy w filmie – spaceru po wietrznej plaży, jazdy w słońcu przez pola do rodzinnego Borzęcina – są równie sugestywne.

I są niepowtarzalne dlatego, że fotograf zaskarbił sobie zaufanie Mrożka, a tym samym dostęp do jego prywatności. Oglądamy pisarza wbrew stereotypom i plotkom szczęśliwego i spełnionego. Niceę jako miejsce stałego pobytu wybrał celowo, by nie musieć komentować każdego wydarzenia z polskiego życia politycznego, które stawały się coraz bardziej nomen omen jak z Mrożka.

Widzimy więc, jak cieszy się rozkoszami stołu, kieliszkiem czerwonego wina, ciepłem ogniska i podśpiewuje radośnie pod nosem przeboje młodości, w tym, jakżeby inaczej, tanga. A kiedy miał ochotę, przylatywał do Polski, dobierając starannie rozmówców.

Reklama
Reklama

Mrożek w rozmowie z Charą nie unika konfrontacji ze swoimi słabościami. Rozlicza się z wieloma tabu swojej przeszłości – rodzinnymi, miłosnymi i ideologicznymi. Zarówno z wypowiedzi kolegów, jak i jego dowiadujemy się o kompleksie związanym z chłopskim pochodzeniem. Przyjaciele z liceum wspominają, że Mrożek podczas spacerów chodził dosłownie zygzakiem – tak jakby strachliwie omijał potencjalnych rozmówców z wielkomiejskiego Krakowa. O swoim miejscu w hierarchii społecznej mówił wręcz: wyszedłem spod podłogi.

Układ z ojcem

Pisarz z przekąsem opowiada, że ojciec miał opinię człowieka uroczego. Niestety, tylko poza domem. I dodaje, że dla niego i dla matki nie był bynajmniej uroczy. Musiał odreagowywać kompleksy w domu. Był też chorobliwie zazdrosny o piękną żonę. Mrożek mówi o tym z najwyższym zadziwieniem – mama kochała tatę i była mu absolutnie wierna.

Pomimo krytycznych uwag Mrożek ma świadomość, że relacje z ojcem nie tylko obciążały jego życiowe konto. Dzięki uporczywej pracy ojca i jego awansowi społecznemu Sławomir dostał szansę rozwoju, z której skorzystał. Bez wysiłku ojca nie byłoby to możliwe.

Jednocześnie Mrożek tłumaczy swoje wybory ideowe, czyli młodzieńcze zaangażowanie w komunizm. Jego argumenty uderzają prostotą. Nie ma w nich żadnej kalkulacji. Powiat, w którym przyszedł na świat Mrożek, był spowity w ciemnościach, elektryfikacja odmieniła go nie do poznania. Była też kwestia butów. On uwielbiał chodzić po błocie. Uwielbiał, ale też musiał, bo buty były drogie, a dróg brakowało.

Pisarz ocenia swoją młodość w kategoriach ponadpokoleniowych, ponadsystemowych. Mówi, że była głupia, bo każda taka jest. Każdy młody człowiek ma prawo popełniać błędy.

Fragmentem sumującym wspomnienia dotyczące rodzinnych korzeni jest scena ze spektaklu „Emigranci" z aktorami Teatru Polskiego w Warszawie. Zestawienie ich z przeszłością Mrożka pozwala na nową interpretację sztuki. Zarówno ciemny robotnik, jak i inteligent są emanacją świata wewnętrznego Mrożka: bitwy między tym, co było w nim z chłopa, z inteligentem w pierwszym pokoleniu.

Reklama
Reklama

Mrożek z filmu Chary wszystkie te sprawy ze sobą poukładał. Osiągnął harmonię, która stała się możliwa również dzięki spotkaniu Suzanne, ukochanej i troskliwej żony. Oglądamy ją w towarzystwie Mrożka salutującego wesoło podczas urodzinowego toastu oraz gdy tańczą.

Opowieść o spotkaniu z Suzanne jest też kluczem do tajemnicy milczenia Mrożka.

– Sprowokowałem Suzanne do wystąpień – mówi Sławomir Mrożek. – Tą ciszą. To była absolutna cisza. W miarę możności. I Suzanna miała mi to za złe. A ja ciszę spowodowałem z racji mojego rzemiosła. Wydawało mi się, że moje rzemiosło potrwa wiecznie. Złudzenie młodości.

I robi gest Kozakiewicza. Sobie samemu.

Niespieszne dialogi

O milczeniu Mrożka mówią też Jerzy Stuhr, Jarosław Gajewski i Andrzej Seweryn, którzy zrozumieli, że w ten sposób wyraża się jego wielki spokój, uwaga, ale i radość życia. Dopiero pojąwszy ten fenomen, można było rozpocząć dialog. Niespiesznie, nienerwowo. Wtedy tworzyła się atmosfera niekrępująca, sympatyczna. Choć Antoni Libera był świadkiem spotkania Mrożka z Beckettem. Przebiegło w totalnej ciszy. Ale też, jak podkreśla Jerzy Stuhr, pisarz nie był bezpośrednim uczestnikiem rzeczywistości, tylko jej komentatorem.

Mrożek mówi też o swoim pisarstwie, które stało się naturalną funkcją ręki – niezbędnym przelewaniem myśli na papier od najwcześniejszej lat, co poprzedziło rysowanie. Kamera zagląda zarówno do rękopisu dziennika pisarza, jak i fotografuje rysowanki oraz laurki z czasów, kiedy wszystko się zaczęło.

Reklama
Reklama

Prapremiera filmu odbędzie się 13 października w Teatrze Polskim w Warszawie. Producentem jest Fundacja Sławomira Mrożka, sponsorem strategicznym zaś PGNiG.

Film
Nie żyje Eric Dane, gwiazdor serialu „Chirurdzy”. Miał 53 lata
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Film
Nie żyje Robert Duvall, consigliere z „Ojca chrzestnego”
Film
Nie żyje Frederick Wiseman, wybitny dokumentalista
Film
Nie żyje Jerzy Słonka. U Barei reprezentował brygadę młodzieżową, sprawdzał „ledykimację”
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama