Portal filmowy Deadline przeprowadził analizę opłacalności wielu filmowych produkcji. Wzięto pod uwagę koszty produkcji i reklamy z jednej strony, a z drugiej zarobek z kas kinowych, sprzedaży płyt, streamingu, telewizji.
Wyniki są zaskakujące. Wśród filmów średnio- i niskobudżetowych największe korzyści przyniosły producentom horrory.
„Ciche miejsce: dzień pierwszy” 83,6 mln dol. zysku
Film „Ciche miejsce: dzień pierwszy” Michaela Sarnoskiego to historia kobiety uwięzionej w Nowym Jorku w czasie ataku obcych, trzeci z tej serii horrorów, na dodatek oryginalną obsadę – Emily Blunt i Johna Krasinskiego – zastąpili Lupita Nyong'o i Joseph Quinn. A jednak film Paramountu okazał się wielkim sukces biznesowym. Wyliczenia nie zostawiają wątpliwości. Wpływy z dystrybucji w kinach całego świata wyniosły 261,9 mln dol., z czego dla producenta poszło 120 mln. Ze sprzedaży płyt, z telewizji i streamingu doszło kolejnych 155 mln. Tak więc całkowite przychody Paramountu to 275 mln dol.
A koszty? Budżet filmu wyniósł 67 mln, na reklamy studio wydało 76 mln, inne koszty to 48 mln. Całkowite wydatki sięgnęły 191,4 mln dol. Przychód Paramountu z „Cichego miejsca…” wyniósł więc 83,6 mln dol.
„Nosferatu” – 70 mln dol. zysku
Drugą pozycję z sumą zysku 70 mln dol. zajmuje w zestawieniu „Nosferatu” Roberta Eggersa, który powstał w Feature Films. Główne role zagrali Lily-Rose Depp i Nicholas Hoult. Film kosztował 50 mln dolarów, na reklamę producenci wydali 75 mln, inne ich koszty wyniosły jeszcze 44 mln. Łącznie daje to wydatki w wysokości 167 mln dol. Tymczasem za zakup biletów na „Nosferatu” widzowie zostawili na całym świecie 181,2 mln dol. Płyty, telewizja i streaming to dalsze 155 mln. Przychody Feature Films wyniosły 237 mln. Ostatecznie przychody wyniosły 70 mln dol.
Czytaj więcej
W dokumencie „Aldeas – nowa historia” znajdą się nieemitowane dotąd rozmowy papieża Franciszka z reżyserem Martinem Scorsese.
Podobnie wyglądają wyliczenia dla kolejnych produkcji. Trzecie miejsce zajmuje „Uśmiechnij się 2” Parkera Finna o nawiedzonej gwieździe popu granej przez Naomi Scott. Film przyniósł Paramountowi wpływy 55 mln dol.
Dalej uplasowała się produkcja studia Universal „Nie mów zła” Jamesa Watkinsa o horrorze, który musi przeżyć pewna rodzina zaproszona przez znajomych na weekend – 50 mln dol. wpływów.
Czy tylko przypadek sprawił, że wiele z najbardziej kasowych produkcji w ubiegłym roku to horrory? Czy może, jak mówiła pewna polityczka, „Taki mamy klimat...”?