Piękny poranek

Reż.: Mia Hansen-Love

Wyk.: Lea Seydoux, Pascal Greggory, Melvil Poupaud

Mia Hansen Love robi filmy bardzo osobiste. Kilka lat temu pokazała „Co przynosi przyszłość”, w którym pierwowzorem bohaterki stała się jej matka, teraz opowiedziała o ojcu. Bohaterka „Pięknego poranka” opiekuje się ojcem chorym na Alzheimera, który powoli przestaje mówić i cokolwiek rozumieć. A jednocześnie spotyka swoją dawną miłość. Mężczyzna ma żonę i dziecko, ale między dawnymi kochankami znów wybucha namiętność.

Czytaj więcej

Mia Hansen-Love: Tragedia splata się z nadzieją

Hansen-Love z wielką delikatnością obserwuje relacje ojca i córki, która chce jeszcze choć na trochę ocalić dla siebie obraz bliskiej osoby, jaki zawsze znała. Ale przecież musi pogodzić się z tym, że ojciec odchodzi, jeszcze przed śmiercią odpływa w niebyt. A czy można jednocześnie przeżywać w życiu chwile najbardziej bolesne i najpiękniejsze? „Piękny poranek” przynosi dwie znakomite role – Lei Seydoux jako Sandry i Pascala Greggory’ego jako jej ojca. W czasach, gdy zachodnie społeczeństwa starzeją się, niejeden widz w filmie Hansen-Love dostrzeże własne dylematy. Ale też nadzieję.

Kobieta na dachu

Reż. Anna Jadowska

Wyk.: Dorota Pomykała, Bogdan Koca, Adam Bobik

To wielkie kino. Najskromniejsze z możliwych, a głęboko poruszające. Z wielką kreacją Doroty Pomykały.

Starsza, drobna kobieta rozwiesza pranie, by za chwilę z nieruchomą, zastygłą twarzą wyjść z domu stojącego w smutnym, szarym blokowisku. W banku podchodzi do okienka. „Potrzebuję pieniędzy” - mówi. Potem załamującym się głosem doda: „To jest napad” i z torebki drżącymi rękami wyjmie kuchenny nóż. Gdy kasjerka zacznie dzwonić na policję, ucieknie przerażona. Ale machina już ruszyła i wkrótce policjanci, na oczach męża i syna, zakują kobiecinę w kajdany i wyprowadzą, zawstydzoną, z domu. A przecież skromna położna nigdy nie chciała niczego dla siebie. W akcie desperacji poszła do banku, bo nie mogła już spłacić zaciąganych kredytów. Nie brała tych drobnych „chwilówek” dla siebie. Próbowała pomóc siostrze, zrobić drobną przyjemność mężowi, dopłacić do samochodu synowi.

To bolesny film o Polsce, jaką rzadko się pokazuje. Opowieść o tragedii dotykającej człowieka bezradnego, nie mającego siły się bronić. Ale też o nieśmiałym budzeniu się kobiety, która nagle rozumie, że ona sama też się liczy. I nie byłoby tego filmu bez Doroty Pomykały. Aktorka dostała za tę rolę nagrodę w Gdyni w Nowym Jorku. Jednak największą nagrodą dla aktorki jest to, że jej nieruchomej twarzy, jej kruchej sylwetki, jej wycofania – nie można wyrzucić spod powiek.

Mecz o wszystko

Reż.: Camiel Schouwenaar

Wyk.: Maik Cillekens, Anouar Kasmi

Trwają wciąż kontrowersyjne, ale jednak oglądane przez amatorów piłki nożnej mistrzostwa świata w Katarze, a do kin wchodzi właśnie film o początkach kariery młodych piłkarzy. Film bardzo nietypowy, opowieść o wchodzeniu w życie, ale też o szukaniu swojej drogi, gdy los zabiera marzenia.

Dylan u Youssef, młodzi bohaterowie holendersko-niemieckiego „Meczu o wszystko”, mają jedno marzenie: chcą zostać słynnymi piłkarzami. Właśnie zbliża się turniej, na który mają przyjść łowcy talentów – to dla nich szansa, by dostać się do szkółki dobrego klubu. Jednak tuż przed najważniejszymi meczami Dylan, po wypadku, trafia do szpitala. Diagnoza: pęknięty rdzeń kręgowy, wózek inwalidzki. Chłopiec nie chce się poddać. Wierzy, że pokona kalectwo.

W większości filmów dla młodych widzów pewnie by mu się to udało. Jednak reżyser Camiel Schouwenaar nie opowiada bajek. „Mecz o wszystko” to film o dorastaniu i próbie poskładania życia, gdy trzeba znaleźć dla siebie nowe miejsce w świecie. O budowaniu na nowo relacji z kolegami, z rodzicami. A przede wszystkim o zaakceptowaniu siebie samego.