To był wspaniały festiwal, a jurorzy pod przewodnictwem Julianne Moore wydali werdykt zaskakujący, ale ciekawy. Złotym Lwem nagrodzili jedyny pokazywany w konkursie dokument „All the Beauty and the Bloodshed”.
Laura Poitras w nieszablonowy sposób sportretowała artystkę fotografkę Nan Goldin, która na zdjęciach opowiadała o środowiskach homoseksualnych, kryzysie HIV w latach 80., przede wszystkim jednak pokazywała ciało i jego seksualność, nigdy nie przekraczając granicy pornografii.
Poitras pokazała też ją jako aktywistkę walczącą z rodziną Sacklerów odpowiadającą za śmierć tysięcy ludzi po zażyciu wprowadzanych przez nich na rynek opioidów.
Czytaj więcej
Festiwal polskich filmów w Gdyni otworzy w poniedziałek wieczorem „Orzeł. Ostatni patrol” Jacka Bławuta.
Nagroda specjalna jury przypadła Jafarowi Panahiemu za film „No Bears” – opowieść o reżyserze, który pozbawiony możliwości opuszczania kraju, robi film przez internet. Irański reżyser nie mógł odebrać statuetki, ponieważ znów nałożono na niego sankcje.
Cate Blanchett zdobyła nagrodę za rolę dyrygentki i kompozytorki w „TAR”, zaś Collin Farrell za pełnego goryczy odrzuconego przyjaciela w „Duchach Inisherin” Martina McDonagha, nagrodzonego za scenariusz.
Sukces odniósł polski reżyser Damian Kocur, uhonorowany nagrodą specjalną jury w sekcji „Orrizonti”. Wyprodukowany przez Studio Munka „Chleb i sól” to opowieść o młodych ludziach, którzy wpadają w spiralę nienawiści, gdy w miasteczku bar z kebabami otwierają migranci.