Ojciec i syn siedzą na plaży. Prowadzą najtrudniejszą rozmowę życia. Były działacz "Solidarności" w śląskiej kopalni, przywódca strajku górników, został właśnie oskarżony o współpracę ze służbą bezpieczeństwa. Teraz wyznaje synowi, że przed laty podpisał lojalkę. Dzięki temu jego śmiertelnie chorą żonę przewieziono do lepszego szpitala.
Pełna rozpaczy twarz Zygmunta (Mariana Dziędziela) mówi wszystko. Równie trudny moment przeżywa Paweł (Borys Szyc). Jakby razem z tą wiedzą wziął na siebie część grzechu ojca. Bo przecież i on, dziś już mąż i ojciec, musi stawić czoła hańbie spływającej na rodzinę. Jak ma żyć z prawdą, którą poznał? Bronić bliskiego człowieka? Zaprzeczać? Odciąć się?
Polskie kino, przyzwyczajone do opowieści o heroizmie, długo nie mogło sobie poradzić z rozrachunkami ze wstydliwą przeszłością. Gdy politycy i publicyści ujawniali teczki byłych współpracowników SB, nierzadko brutalnie nimi manipulując, artyści milczeli.
Potem jednak zaczęli się budzić. Powstały: "Rysa" Michała Rosy, "Różyczka" Jana Kidawy-Błońskiego, "Korowód" Jerzego Stuhra, teraz wchodzi na ekrany "Kret" Rafaela Lewandowskiego. Autorzy tych filmów, idąc śladem niemieckiego "Życia na podsłuchu", przypominali, że nie wolno jednoznacznie osądzać. Że między czernią i bielą są różne odcienie szarości i różne ludzkie motywacje. Nie każdy jest łotrem. Zdarzali się ludzie złamani przez system. Szantażowani albo zwyczajnie za słabi.
Rafael Lewandowski, pół Polak, pół Francuz, wcześniej autor kilku świetnych dokumentów, ma dar obserwowania świata. Pokazuje złożoność polskich losów. Teść Pawła zginął w czasie strajku w kopalni, córka walczy, by jego zabójcy zostali ukarani. "Czy rozgrzebywanie przeszłości jest potrzebne? W 89 roku i tak komuchy zniszczyły dokumenty" – denerwuje się Zygmunt. On sam przed sądem zostanie oczyszczony z zarzutów. Tylko syn wie, za jaką cenę. I właśnie ta wiedza go obciąża.
"Kret" to popis nie tylko Mariana Dziędziela, nagrodzonego na ostatnim festiwalu w Gdyni. Znakomitą kreację jako Paweł tworzy Borys Szyc. Jego aktorstwo jest oszczędne, przejmujące. Oczy mówią więcej, niż mogłyby wyrazić krzyk czy płacz. Byłego porucznika SB gra Wojciech Pszoniak. Kiedy mówi do Pawła: "Nie oceniaj ojca pochopnie. Sam byś tak postąpił. Takie były czasy, mój kochany" – ciarki przechodzą po plecach.
Lewandowski opowiada o milczeniu rodzącym fałsz społecznego życia. O grzechach przeszłości, które – niewyznane – spływają na następne pokolenie. Szantażowany przez SB Zygmunt zrobił przed laty świństwo, żeby chronić syna. Paweł też ma już na sumieniu ciężki grzech. Czy milcząc o tym, obciąży kiedyś swego syna?
Barbara Hollender
Sylwetka Rafaela Lewandowskiego w dodatku "Plus Minus"