Reklama

Klęski zaplanowane

Znowu nie wyszło. Nie wymagajmy jednak od włoskiego serialu tego, czego nie zdołaliśmy (nie chcieliśmy) zrobić sami
Klęski zaplanowane

Foto: Monolith

Reklama

Zaczynam od ciężkiego westchnienia. Bo chciałoby się, żeby film, w którym wielokrotnie pada gromkie wezwanie do obrony chrześcijańskiej wiary i który sam chce być jej żarliwym obrońcą, był filmem przekonującym, mocnym i zwycięskim. Niestety, filmowa „Bitwa pod Wiedniem" jest przegrana. Nie mam serca, by pastwić się nad tą nieszczęsną produkcją, bo jej ideowe przesłanie jest mi bliskie, więc ze zwieszoną głową wymamroczę kilka jej klęsk i poszukam usprawiedliwień. Przede wszystkim trzeba nam wiedzieć, że jest to telewizyjny serial przerobiony na kino. Takie też siły i środki. Marketingowa kampania i rozbudzone u nas oczekiwania, że oto wreszcie mamy wytęsknioną światową, międzynarodową superprodukcję o wielkim polskim zwycięstwie – są kompletnie chybione.

Pozostało jeszcze 94% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama