W odpowiedziach uczestników powracał jeden wspólny wątek – zmiany na rynku pracy były spodziewane, ale ich tempo, skala i liczba nakładających się zjawisk sprawiają, że dla wielu firm i pracowników zaczynają przypominać rewolucję.

Ewolucja napędzana serią rewolucji

Na początek eksperci próbowali nazwać to, co wydarzyło się na rynku pracy w ostatnich latach. Sylwia Bilska, General Manager w Edenred Polska, mówiła o ewolucji, podkreślając, że wiele obecnych zmian było do przewidzenia, a pandemia jedynie je przyspieszyła. Zastrzegła jednak, że skala i dynamika tych procesów każą patrzeć na nie także jak na rewolucję. W podobnym tonie wypowiadała się Wioletta Bobryk, dyrektor ds. prawnych i regulacyjnych ABSL, która określała obecną sytuację jako ewolucję napędzaną rewolucją technologiczną. Najmocniej wybrzmiała wypowiedź Tiny Sobocińskiej, Founder & HR Strategic Advisor HR4future, która mówiła o ogromnej rewolucji i nakładających się kryzysach.

Czytaj więcej

Polskie firmy nie mają już wyboru. Ekspansja zagraniczna stała się koniecznością

Jednym z ważniejszych wątków debaty była demografia i sposób, w jaki firmy podchodzą do dwóch wykluczonych grup – osób po 45. roku życia i młodych ludzi, wchodzących dopiero na rynek pracy. Tina Sobocińska zwróciła uwagę, że pracodawcy często obawiają się zatrudniania osób starszych, zwłaszcza tych objętych ochroną przedemerytalną, mimo że są to pracownicy z dużym doświadczeniem i realnym potencjałem. W jej ocenie podobny błąd dotyczy najmłodszych. Coraz częściej pojawia się myślenie, że skoro sztuczna inteligencja może przejąć proste zadania, to zatrudnianie młodych pracowników przestaje być potrzebne. Tymczasem to właśnie oni mogą wnosić do organizacji nową energię i świeże spojrzenie.

Kodeks pracy nie nadąża za oczekiwaniami pracowników

Mocno wybrzmiał też temat przepisów. Michał Lisawa, partner kierujący Praktyką Prawa Pracy w Baker McKenzie, pytany o to, czy polski Kodeks pracy należałoby napisać od nowa, wskazał trzy obszary wymagające pilnej poprawy. Po pierwsze, zwrócił uwagę na niespójność systemu, w którym państwo samo zachęca do korzystania z umów opartych na Kodeksie cywilnym, bo są one po prostu tańsze. Po drugie, mówił o potrzebie uporządkowania form zatrudnienia w kierunku jednego, bardziej jednolitego kontraktu. Po trzecie, podniósł problem przedłużających się postępowań sądowych w sprawach pracowniczych.

Czytaj więcej

Paweł Kowal na EKG: Wojna w Ukrainie może w każdej chwili się skończyć

O zmianach mówił również Arkadiusz Krupicz, dyrektor zarządzający i współzałożyciel Pyszne.pl W kontekście AI i nowych modeli pracy zwracał uwagę, że ludzie coraz częściej nie chcą już wiązać się z jednym pracodawcą na kilkadziesiąt lat. Chcą za to większej elastyczności, możliwości realizowania własnych pomysłów i wyboru modelu pracy, który odpowiada ich stylowi życia. W jego ocenie tradycyjna umowa o pracę nie zawsze daje taką przestrzeń.

W dalszej części debaty uczestnicy panelu skupili się na tym, czy prawo i organizacja pracy nadążają za zmianami. Wskazywano, że problemem pozostaje nie tylko niedostosowanie przepisów do pracy zdalnej, hybrydowej i międzynarodowych zespołów, ale też próba wtłaczania nowych modeli pracy w stare ramy.

Elastyczność zamiast jednego sztywnego modelu

Dużo miejsca poświęcono 4-dniowemu tygodniowi pracy. Tina Sobocińska przekonywała, że w Polsce nadal podchodzi się do tego modelu z dużym dystansem. Jej zdaniem krótszy tydzień pracy nie musi jednak oznaczać jednego sztywnego rozwiązania, bo może przybierać różne formy, na przykład, działać rotacyjnie albo obowiązywać raz na dwa tygodnie.

Czytaj więcej

Barbara Nowacka o zakazie telefonów w szkołach: Zdecydowana większość jest „za”

Sylwia Bilska podkreśliła z kolei, że elastyczność nie powinna być sprowadzana wyłącznie do 4 dni pracy. Jej zdaniem ważniejsze jest aktywizowanie różnych grup, które dziś są słabiej obecne na rynku pracy, w tym seniorów, osób w wieku przedemerytalnym czy pracowników zainteresowanych niepełnym wymiarem etatu. W tym kontekście coraz większą rolę mają odgrywać benefity, które nie tylko wspierają zatrzymywanie pracowników, ale też pomagają przyciągać tych, którzy dotąd pozostawali poza rynkiem. 

Czego potrzebuje dziś polski rynek pracy?

W końcowej części debaty mocno wybrzmiał problem niedopasowania kompetencji do potrzeb rynku. Alina Prochasek, członek zarządu Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji podkreśliła, że firmy nie potrzebują dziś ludzi uczących się latami samej teorii, lecz pracowników z konkretnymi umiejętnościami, gotowych szybko wejść do pracy. Wioletta Bobryk dodała, że pracodawcy szukają dziś osób z dobrymi podstawami, które można dalej rozwijać już w firmach.

Uczestnicy rozmawiali także o benefitach pracowniczych i atrakcyjności Polski jako miejsca do inwestowania. Dziś, jak wskazywano, pracownikom zależy na bardziej praktycznych rozwiązaniach, jak karty lunchowe, dopłaty do dojazdów do pracy czy wsparcie ekologicznych form transportu. Jednocześnie, aby utrzymać konkurencyjność, Polska musi przesuwać się w stronę bardziej wiedzochłonnych usług i procesów. To oznacza konieczność inwestowania w kształcenie ustawiczne, rozwój kompetencji i produktywność.

Eksperci byli zgodni, że rynek pracy potrzebuje mniej sztywnych regulacji, a więcej dobrych praktyk, zaufania i dialogu. Pojawiały się też postulaty dotyczące zwiększenia przejrzystości przepisów, szybszego działania sądów oraz wpisania edukacji w codzienność zawodową.