– Ustawa, którą zawetował pan prezydent, nie była o tym, czy Polska powinna być częścią mechanizmu SAFE, tylko tworzyła nowy instrument finansowy, którego dysponentami miało być trzech ministrów: minister obrony, minister spraw wewnętrznych i administracji i minister infrastruktury. To tworzyło taki „most” wprost do tych resortów – mówiła podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. 

Jak wyjaśniła Magdalena Sobkowiak-Czarnecka na sesji „SAFE – europejskie bezpieczeństwo i rozwój” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego, Polska jako pierwsza w Europie zaproponowała Komisji Europejskiej, by środki w ramach mechanizmu SAFE rozdysponować nie tylko na potrzeby czysto wojskowe, ale także na potrzeby policji, Straży Granicznej i Służby Ochrony Państwa i mobilność wojskową. – Uważaliśmy, że to również element bezpieczeństwa zewnętrznego. Komisja na to przystała, nie przystał pan prezydent – mówiła pełnomocnik rządu ds. Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. 

Po wecie prezydenta Karola Nawrockiego „musimy korzystać z już istniejących instrumentów”

Jak wyjaśniła, po wecie prezydenta wobec tej ustawy, rząd musi korzystać z już istniejących instrumentów, jak Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. – Tam jest jeden problem, jest tylko jeden dysponent, minister obrony narodowej – wyjaśniała. – Efekt jest taki, że prawdopodobnie środki z mechanizmu SAFE, te prawie 44 mld euro, wydamy na potrzeby wojskowe, a z innych źródeł będziemy finansowali potrzeby tych służb – przekazała pełnomocnik rządu. Dodała, że takie rozwiązanie było zawarte w uchwale Rady Ministrów. – Będzie dłużej, trudniej, może nie wszystko się uda. Taki jest efekt decyzji pana prezydenta – powiedziała. 

Czytaj więcej

Magdalena Sobkowiak-Czarnecka o SAFE. „Sojusznicy muszą mieć jak przerzucić sprzęt do Polski”

Wyjaśniała też, że Komisja Europejska przyznała Polsce największą linię kredytową. – SAFE działa w ten sposób, że tuż po podpisaniu umowy (...) piętnastoprocentowa zaliczka z prawie 44 mld euro wpływa do Polski, natomiast kolejne kwoty będą do nas wpływały wraz z realizacją planu inwestycyjnego. Kupujemy, dostajemy, tak to będzie działało – wyjaśniała pełnomocnik rządu. 

Kiedy umowa? Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podczas EKG: ruch po stronie Brukseli

Pytana o możliwy termin realizacji umowy, pełnomocnik rządu oświadczyła, że ruch jest teraz po stronie Brukseli. – Lubię obiecywać rzeczy, na które mam wpływ – powiedziała. Dodała, że Polska była „wzorowym uczniem”. – Polska złożyła prawie 130 projektów w błyskawicznym tempie – przekonywała. 

Jak zaznaczyła, obecnie nie widzi metody, by pieniądze wpłynęły do innych resortów niż do resortu obrony, ale – jak zaznaczyła – „cały czas nad tym pracujemy”. – Na każdym etapie możemy złożyć zmianę planu inwestycyjnego. O to się nie boję, wykorzystamy te wszystkie pieniądze – zaznaczyła. Dodała, że znacznie więcej wysiłku wymagało po wecie prezydenta Karola Nawrockiego, wytłumaczenie w Brukseli, że „to nie jest tak, że Polska wymyśliła SAFE, wynegocjowała największą część, a teraz go nie chce”. – Taki był odbiór Brukseli i państw członkowskich – stwierdziła.

 Pytana o 30 maja, termin zawierania umów inwestycyjnych, określony w programie SAFE, Magdalena Sobkowiak-Czarnecka powiedziała, że firmy, które są wybierane przez Agencję Uzbrojenia powinny „zachować spokój”. – Działamy według planu, nie chciałabym żadnych opóźnień po polskiej stronie – uspokajała. 

Czytaj więcej

Opóźnienia w SAFE. Będzie więcej czasu dla polskiego przemysłu?

W dalszej części panelu, prowadzonej przez Marka Świerczyńskiego, szefa działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych Polityki Insight, uczestniczyli:  Magdalena Trzpil-Halota z Departamentu Funduszy Zagranicznych Ministerstwa Obrony Narodowej, Jan Grabowski, wiceprezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, Andrzej Grzyb, poseł na Sejm RP, przewodniczący komisji obrony narodowej, Marek Kamiński, partner konferencji, EY Poland. 

Nowy departament w MON „dowodem na to, jak poważnie podchodzimy do funduszy”

Magdalena Trzpil-Halota wyjaśniła, że nowy departament MON jest dowodem na to, jak poważnie resort obrony podchodzi do funduszy nie tylko z programu SAFE, ale również poprzez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych. Jak wyjaśniła, jednym z ważnych zadań nowego departamentu jest pozyskiwanie środków unijnych z programu SAFE.

– Chodziło o to, by stworzyć potencjał efektywnego aplikowania o te środki, ale także by wspierać ten proces w szerszym aspekcie. (...) Chodziło o to, by była komórka, która koordynuje te wysiłki, nie ograniczamy się tylko do Unii Europejskiej (...) ale patrzymy także szerzej, chociażby w dalszym ciągu na kierunek amerykański – mówiła. Komentując działania prowadzone przez rząd i jego pełnomocniczkę, Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką, stwierdziła, że Polska ma „najbardziej obszerny plan inwestycyjny”.

Andrzej Grzyb: rozważana jest kolejna odsłona programu SAFE

Andrzej Grzyb (PSL), przewodniczący komisji obrony narodowej, inny z panelistów sesji „SAFE – europejskie bezpieczeństwo i rozwój” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wyjaśniał, że SAFE stał się cezurą, która rozdzieliła polityczną jedność, która „nie podlega sporowi”. – Spowodowało to „rozbrat”, który zaburzył jednomyślność. Proszę zauważyć, że powołanie Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych to było zbudowanie dodatkowego, poza budżetowym finansowaniem, instrumentu – zauważył. 

Jak zaznaczył, w Funduszu było „w granicach 70 do 90 mld zł”, które miały charakter wydatków niewygasających. Niekiedy – jak przypomniał – „pojawia się zarzut, że nie zostały wykorzystane określone kwoty w poszczególnych latach”. – Tu nie powinno być płatności „pod przyszłe dostawy”, tu płatności realizuje się po dostawach dla polskich sił zbrojnych – zauważył 

Czytaj więcej

SAFE przyjęty przez Sejm. Co zrobi prezydent?

Jak powiedział, zgodnie z przyjętą jeszcze w poprzedniej kadencji, Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych będzie spłacany z budżetu MON. Z kolei ustawa wprowadzająca instrument finansowy SAFE wskazywała, że spłata pożyczki SAFE z dziesięcioletnią prolongatą miałaby odbywać się z budżetu państwa, a nie z budżetu resortu. – Trzeba będzie dokonać tej zmiany w ustawie – zauważył.   

Jak powiedział, obecnie „rozważana jest kolejna odsłona programu SAFE – SAFE II, dla innych państw członkowskich, co nie oznacza, że Polska nie mogłaby być potencjalnym beneficjentem”. 

Wiceprezes PGZ Jan Grabowski: czy zdążymy? Głęboko wierzę, że tak będzie

Jan Grabowski, wiceprezes zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej mówił, że w związku z programem SAFE „nadszedł czas dla sektora zbrojeniowego, zarówno tego segmentu, którego właścicielem jest Skarb Państwa, jak i prywatnego”. Na pytanie, czy zdążymy odparł, że głęboko wierzy w to, że tak będzie.

– Potrzebne do tego są dwa warunki. Umowa podpisana między Komisją Europejską a rządem RP, a potem umowy między Skarbem Państwa a wykonawcami. Możemy podejrzewać, że w planie inwestycyjnym duża część środków będzie przeznaczona dla spółek, które działają pod egidą Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Natomiast musimy mieć wiążące umowy, mocno trzymam kciuki, by zostały podpisane i wynegocjowane w terminie – mówił.

Zaznaczył, że negocjowanie kontraktów zbrojeniowych o ogromnej wartości w ciągu czterech tygodni „to będzie prawie rekord świata”. - To będzie wymagało tytanicznej pracy zarówno przez Agencję Uzbrojenia jak i przez przemysł – zaznaczył