Ostatnia w tym tygodniu giełdowa sesja zakończyła się w dobrych nastrojach. Wszystkie najważniejsze warszawskie wskaźniki zyskały. Najbardziej oczywiście te, które w ostatnim czasie spadły najwięcej. Indeks najmniejszych firm sWIG80 zwyżkował o 2,2 proc., a giełdowych średniaków mWIG40 umocnił się o blisko 2 proc. Nieznaczny wzrost (0,24 proc.) zanotował również WIG20. WIG znalazł się o 0,86 proc. nad kreską.

Ruch korekcyjny po ostatnich solidnych spadkach nastąpił już w czwartek. Tego dnia nie było handlu w USA. Nie napływały więc żadne informacje, na punkcie których przeczuleni są ostatnio giełdowi gracze. Również w piątek aktywność była mniejsza, bo część graczy przedłużyła sobie weekend.Podobnie było na GPW, gdzie obroty ledwo przekroczyły 1,5 mld zł, co niezbyt dobrze wróży kolejnym sesjom. Inwestorzy nie palą się do zakupów akcji, które ze względu na znacznie niższe ceny są dziś dużo bardziej atrakcyjne.

W piątek dobre nastroje panowały na większości giełdowych rynków. Od zwyżek rozpoczęły się notowania w USA (tak też się również zakończyły). Zdaniem analityków do czasu posiedzenia Fedu (11 grudnia) powinny dominować niewielkie zwyżki. Nie wiadomo jednak, czy Fed zdecyduje się na cięcie stóp. Jeśli nie obniży się koszt pieniądza, indeksy wrócą na ścieżkę spadków.

W piątek uwaga inwestorów za oceanem skupiła się na informacjach, że trzy największe amerykańskie banki komercyjne (Citigroup, Bank of America i J.P. Morgan Chase) podejmą w przyszłym tygodniu rozmowy z zagranicznymi partnerami w sprawie utworzenia superfunduszu. Jego zadaniem byłoby łagodzenie skutków obecnego kryzysu na rynku kredytów hipotecznych. Miałby on ruszyć w styczniu i dysponowałby kwotą 100 mld dol. Spowodowało to popyt na akcje wspomnianych banków.