Warszawska giełda nie zdążyła we wtorek zareagować na obniżenie ratingu dla Grecji i Portugalii przez agencję S&P. Zgodnie z oczekiwaniami zrobiła to więc wczoraj, co spora grupa najaktywniejszych inwestorów próbowała wykorzystać do tańszych zakupów.
Już na otwarciu WIG20 stracił 1,3 proc., by jeszcze przed południem zejść o prawie 2,5 proc. pod kreskę. Od tego momentu inwestorzy zaczęli powoli skupować akcje. W efekcie straty zostały częściowo zredukowane.
W końcówce sesji na GPW znów dominowała podaż. Ostatecznie WIG20 spadł o 1,94 proc. i znalazł się w strefie wsparcia, które pokrywa się ze szczytem hossy internetowej. Obroty na całym rynku przekroczyły 1,5 mld zł, wobec 1 mld zł dzień wcześniej.
Tylko dwie spółki z WIG20 (PGNiG i Cersanit) uratowały się przed spadkiem. Reszta kończyła dzień pod kreską. Najmocniej przeceniono koncerny paliwowe Lotos i PKN Orlen oraz Bioton.
Indeks mWIG40 stracił wczoraj 1,76 proc., w czym istotny udział miały walory wtorkowego lidera wzrostu, Kernela oraz banków.
Jeszcze mocniej niż u nas traciły akcje na giełdach rosyjskiej, czeskiej i węgierskiej, co w połączeniu z umacniającym się dolarem wskazuje, że wśród inwestorów utrzymuje się spora awersja do ryzyka.
Niewielkimi zwyżkami skończyła się sesja na Wall Street. Dow Jones wzrósł o 0,48 proc., Nasdaq o 0,01 proc., a S&P 500 o 0,65 proc.
Decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która pozostawiła wczoraj stopy procentowe na niezmienionym poziomie, podobnie jak większość krajowych danych makro publikowanych w ostatnim czasie nie miała żadnego wpływu na rynek.
W dłuższej perspektywie wczorajsze posiedzenie RPP ma jednak pozytywną wymowę dla giełdy. Jak napisano bowiem w komunikacie, inflacja będzie zwalniać. To może więc oznaczać, że podwyżek stóp w tym roku w ogóle nie będzie.