Zaskakująco pozytywny początek notowań na warszawskiej giełdzie okazał się tylko krótkotrwałym odbiciem. Po kilkudziesięciu minutach od otwarcia kontrolę nad parkietem przejęły niedźwiedzie i utrzymują ją do chwili obecnej (godz. 12.45). Inwestorzy przestali wierzyć, że poranna akcja Europejskiego Banku Centralnego, który przystąpił do skupowania obligacji Włoch i Hiszpanii, przyniesie pozytywne efekty na rynkach finansowych w dłuższym horyzoncie. Traktują ją tylko jako doraźne ratowanie parkietów przed paniką a nie strategiczną zmianę trendu na parkietach. Decyzja EBC była z kolei reakcję na piątkową decyzję S&P o obcięciu ratingu dla Stanów Zjednoczonych.

Na półmetku indeks WIG 20 zniżkuje 1,35 proc. i jest na poziomie 2414 pkt. WIG zniżkuje 2,06 proc. i osiąga poziom 41147 pkt. Prawdziwa rzeź dotyczy jednak indeksów małych i średnich spółek, które zniżkują o ponad 3 proc. Gracze pozbywają się akcji mniej płynnych firm bojąc się, że w przypadku pogłębienia spadków nie będą tego mogli uczynić bez ogromnych strat. Ze spółek z WIG 20 tylko cztery (PGNiG, KGHM, PZU i PKO BP) zyskują na wartości. Najmocniej, bo aż 4,8 proc. spada Tauron.

Na innych parkietach europejskich poniedziałkowa sesja ma bardzo podobny przebieg. Po niezłym starcie i szybkiej zwyżce na parkietach zaczęła dominować sprzedaż. Obecnie niemiecki DAX spada 2,2 proc., francuski CAC40 o 1,7 proc. w brytyjski FTSE o 2,8 proc.

Podobnie nerwowa sytuacja utrzymuje się na rynku walutowym. Po przedpołudniowym umocnieniu złoty znowu traci na wartości, najwięcej do franka szwajcarskiego. Helwecka waluta kosztuje teraz 1,3 proc. w porównaniu z piątkiem i kosztuje 3,7360 zł. Euro drożeje do prawie 4,06 zł i jest najdroższe od marca. Dolar jest wyceniany na 2,8440 zł.